W ten sposób kard. Dolan zareagował w wywiadzie dla konserwatywnej „National Review” na zarzuty, jakoby Kościół „prowadził wojnę przeciw kobietom”. W rozmowie hierarcha stanowczo odrzucił takie twierdzenie. Powiedział, że na całym świecie nikt nie pomaga kobietom i dzieciom tak bardzo, jak Kościół katolicki. Wskazał tu na ogólnoświatowe zaangażowanie Kościoła w sytuację materialną najbiedniejszych.
Według kardynała wszyscy, którzy w stanie Nowy Jork domagają się dalszej liberalizacji abocji muszą postawić sobie pytanie, czy to właśnie oni nie są tymi, którzy toczą wojnę przeciwko kobietom. Aborcja bowiem przyniesie ze sobą mnóstwo cierpienia niedoszłym matkom. Poza tym, jak wskazał arcybiskup, połowa z abortowancyh dzieci to właśnie kobiety.
„Nic, co odbiera życie dziecka w łonie matki, nic, co może samej matce zaszkodzić nie może być być uważane za skierowane dla kobiet” – powiedział. Słowa te odnoszą się do działań gubernatora stanu Nowy Jork, Andrewa Coumo, który zapowiedział „Akt równości kobiety”. Została w nim obiecana także dalsza liberalizacja aborcji. Kard. Dolan zgodził się w udzielanym wywiadzie z dużą częścią tez tego aktu i zaproponował, by wiele jego punktów zostało wcielonych w życie. Stanowczo odrzucił jednak te ustępy, które zmierzają do ułatwienia zabijania nienarodzonych.
Rozmówczyni arcybiskupa zwróciła uwagę, że papież Franciszek powiedział swego czasu, że Kościół nie powinien mieć obsesji na punkcie takich tematów jak „aborcja”. Kard. Dolan odparł, że papież ma rację, bo ten, kto „ma obsesję”, nie ma już więcej własnej woli i nie może zachowywać się zgodnie z rozumem. Hierarcha zapytał jednak, która strona sporu aborcyjnego w rzeczywistości ma obsesję?
Pac/kath/nr
