Watykański rzecznik ks. Federico Lombardi dopiero po 24 godzinach odniósł się do fali krytyki jaką wywołały słowa kard. Bertone – pisze "Rzeczpospolita". Rzecznik tłumaczył, że sekretarz stanu miał na myśli wyłącznie problem nadużyć seksualnych wewnątrz Kościoła i zapewniał, że w tej sprawie władze kościelne nie mają zamiaru wchodzić w kompetencje psychologów i lekarzy.

Choć z badań rzeczywiście wynika, że 90 proc. duchownych skazanych za pedofilię to homoseksualiści, to słowa kardynała Bertone wywołały ogromne oburzenie. Zaprotestowała przeciw nim zarówno niewierząca opozycyjna deputowana Paola Concia jak i wierząca Alessandra Mussolini, przewodnicząca parlamentarnej komisji ds. dzieci i młodzieży, a nawet francuski MSZ.

Słowa hierarchy skrytykował również przewodniczący Włoskiego Związku Katolickich Psychiatrów i Psychologów prof. Tonino Cantelmi. Stwierdził on bez ogródek, że dopatrywanie się związków między pedofilią a homoseksualizmem pozbawione jest podstaw. Podkreślił, że przytłaczająca większość 10 tysięcy notowanych we Włoszech pedofilów to heteroseksualiści.

Duchownemu nie odpuszczają także gazety. Dziennikarz "La Stampa“ Giacomo Galeazzi pisze o gafie, a Andrea Tornielli z "Il Giornale“ zarzuca watykańskiej hierarchii, że w obliczu medialnej krytyki w związku ze skandalami na tle seksualnym w Kościele zupełnie się pogubiła, nie wypracowała konsekwentnej linii obrony i popełnia błąd za błędem.

Tornielli najpierw przypomina, że Benedykt XVI dwa lata temu sam stwierdził: "Homoseksualizm i pedofilia to dwie różne sprawy“, by wrócić do wielkopiątkowej homilii wygłoszonej w bazylice watykańskiej w obecności papieża przez kaznodzieję Domu Papieskiego. Wówczas o. Raniero Cantalamessa porównał ostatnie ataki na papieża do "najhaniebniejszych aspektów antysemityzmu“.

AJ/Rp.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »