"Ustawa Anty-Homoseksualizm 2009" przeszła już w ugandyjskim parlamencie pierwsze czytanie. Jeśli wejdzie w życie, będzie to pierwsze w historii tego kraju prawo karne dotyczące homoseksualistów. Tamtejsi politycy nie silą się na poprawne politycznie hasła "tolerancji".

Stwierdzają w ustawie, że homoseksualizm jest "zapobiegalny, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy są szczególnie podatni na werbunek". Tekst ustawy określa homoseksualizm jako "chorobę umysłową", która jednak jest uleczalna, bo cierpiący na nią "mogą wrócić i wracali do orientacji heteroseksualnej".

Parlamentarzyści proponują, by stosunki homoseksualne karać dożywotnim więzieniem, a jeśli będą je odbywały osoby zarażone HIV – nawet śmiercią. Na mocy ustawy karze grzywny lub trzech lat pozbawienia wolności mają podlegać także ci, którzy wiedząc o tego rodzaju przestępstwie w nie powiadomią przeciągu 24 godzin odpowiednich władz. Dla homo-aktywistów chcących zmiany prawa – przewidziano karę siedmiu lat więzienia.

Uganda jest krajem, w którym udało się znacznie zmniejszyć ilość chorych na AIDS dzięki silnej promocji abstynencji seksualnej i wierności. Do niedawna zbierała za to pochwały Zachodu. Rządzący krajem od 24 lat prezydent Yoweri Museveni tym razem jednak chyba poważnie naraził się liberalnym członkom Wspólnoty Brytyjskiej.

Ustawą przerażone są przede wszystkim Wielka Brytania i Kanada. Premierzy tych krajów - Gordon Brown i Stephen Harper - postanowili interweniować zanim Museveni złoży pod ustawą ostateczny podpis. W sobotę, podczas szczytu Wspólnoty Brytyjskiej, ostro zaprotestowali przeciwko ustawie, a premier Brown osobiście nakłaniał Museveniego, by wycofał się z pomysłu karania śmiercią za homoseksualizm.

AJ/Timesonline.co.uk

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »