Do Sejmu trafił rządowy projekt zmian kodeksu karnego, który zaostrza kary dla kierowców prowadzących po alkoholu – pisze dziennik "Polska". Będą oni obligatoryjnie skazywani na prace społeczne i ograniczenie wolności. Dziś sądy zazwyczaj karzą tylko grzywnami i odebraniem praw jazdy.

Koszty organizowania prac społecznych pokryje Skarb Państwa. Resort zapewnia, że mimo cięć w budżecie pieniądze się znajdą. Szacuje, że potrzeba na to 20 mln zł rocznie.

Pokutą za prowadzenie po alkoholu byłyby nie tylko prace przymusowe, ale i ograniczenie wolności. Skazany musiałby meldować się w wyznaczonych terminach w komisariacie oraz oddać na okres kary paszport. Natomiast kierowcy recydywiści traciliby prawo kierowania autem nawet dożywotnio.

Resort sprawiedliwości naciska, by sędziowie w pełni wykorzystywali już istniejące przepisy, aby pijanych kierowców karać bardziej restrykcyjnie, odbierać im prawo jazdy, a ich dane publikować w lokalnej prasie.

Rządowa nowelizacja kodeksu karnego, która trafiła do Sejmu, zaostrza kary i wprowadza rozwiązania do tej pory w Polsce nieznane. Zaczną obowiązywać już jesienią.

Za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu (0,2-0,5 promila) można dziś zostać ukaranym grzywną od 50 zł do 5 tysięcy zł i zatrzymaniem prawa jazdy od sześciu miesięcy do trzech lat. Jazda przy zawartości alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila może skończyć się dwuletnim więzieniem i grzywną.

Brytyjska policja skarży się na plagę pijanych polskich emigrantów za kierownicami. Co dziesiąty pijany za kółkiem w Szkocji to Polak.

Po zaostrzeniu kodeksu karnego sędziowie karaliby bezwzględnym więzieniem tych, którzy mają już na koncie wyrok za jazdę po pijanemu. Resort pracuje również nad projektem przepisów pozwalających odbierać dożywotnio prawo jazdy.

 

MaRo/Polska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »