Fronda.pl: "Dla przeciętnej rodziny podwyżka podatków to kilkanaście groszy dziennie" - mówi Donald Tusk. Jak to wygląda w rzeczywistości?
Teresa Kapela: Wydaje mi się, że politycy kompletnie nie biorą pod uwagę budżetów domowych Polaków. Już teraz podatek VAT w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. Rodzice – i to nie tylko dużych rodzin – wydają prawie wszystkie pieniądze na konsumpcję. O oszczędnościach przy tak wysokich podatkach, a w konsekwencji i cenach, nie ma co mówić.
Jakie będą realne koszty dla rodzin wielodzietnych podwyżki VAT, proponowanej przez rząd?
Nie jestem ekonomistą i nie dysponuję teraz odpowiednimi obliczeniami. Podwyżka VAT zawsze bije najbardziej w rodziny i najuboższych, ponieważ dotyczy wydatków na konsumpcję. Rząd ignoruje potrzeby rodzin i to nie tylko w sferze podatkowej. Przykładowo próg dochodowy, upoważniający do otrzymywania zasiłków rodzinnych, jest o 200 złotych niższy, niż dla zasiłków z funduszu alimentacyjnego. Ten fakt jest dla mnie zagadką.
Niektórzy ekonomiści twierdzą, że podwyżki VAT nie odczuje się aż tak bardzo, jak by to miało miejsce w przypadku podatku dochodowego. Ludzie nie widzą na pierwszy rzut oka, że ubywa im w portfelu, gdy płacą wyższe ceny, natomiast od razu zauważą, że zarabiają mniej.
To bardzo możliwe. Jako społeczeństwo nie mamy poczucia, jak bardzo obciąża nas VAT. Nie czujemy tego ciężaru, ale on występuje. Pewnie z psychologicznego punktu widzenia rządzącym łatwiej podnieść niezauważalny od razu podatek. Ale efekty i tak występują.
Jednak deficyt budżetowy jest ogromny i jakoś trzeba sobie z nim poradzić. Jak to zrobić, by jednocześnie rodziny wielodzietne nie ponosiły największych kosztów tego przedsięwzięcia?
W Polsce źle rozdzielane są fundusze socjalne. Przyjmuje się, że rodzina sobie jakoś poradzi, jednocześnie bardzo dba się o seniorów. To zrozumiałe – w końcu seniorzy mogą głosować, zaś dzieci jeszcze nie. A przecież stoimy na granicy zapaści demograficznej. Słyszałam nawet opinie, że nasza sytuacja jest porównywalna do tej z końca II wojny światowej – w związku z niskim przyrostem naturalnym i emigracją. Posiadanie dzieci uważa się dziś za sprawę całkowicie prywatną. A taką nie jest. Nie jesteśmy najbiedniejszym państwem Europy, a zajmujemy się tą kwestią w znacznie mniejszym stopniu, niż inne kraje. Tymczasem powinniśmy inwestować w naszą przyszłość.
Rozmawiał Stefan Sękowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

