Jednocześnie, kiedy obserwuje dzisiejsze myślenie o rodzinie, małżeństwie, to widzę, jak bardzo mocno podkreśla się znaczenie relacji małżeńskich, któremu towarzyszy pomijanie kwestii całej rodziny. Podkreśla się, że budowanie relacji pomiędzy małżonkami jest podstawą budowania więzi rodzinnych. Mnie się natomiast wydaje, że kwestia ta wymaga pewnego uwspólnienia.
Oczywiście, bardzo trudno znaleźć czas na pielęgnowanie relacji mąż-żona przy gromadce małych dzieci, z której każdemu maluchowi trzeba poświęcić swoją uwagę. Dziwi mnie natomiast ostry atak feministek na o. Knotza. Każdy członek społeczeństwa ma swoje własne doświadczenia rodzinne i każdy ma nie tylko prawo, ale powinność, by odnaleźć swoją ścieżkę i swoje zdanie w tych relacjach.
W komentarzach, które pojawiły się po wypowiedzi kapucyna dostrzegam próbę narzucenia innego stereotypu, w ramach którego nadmierny nacisk kładzie się na różnorodność ról, jakie mężczyzna i kobieta spełniają w rodzinie. Rzeczą, którą moim zdaniem warto akcentować, a która jest całkowicie pomijana w publicznym dyskursie, że polska średnia mam pracujących dzieci do lat sześciu jest dwukrotnie wyższa niż średnia europejska. Czesi nazywają to przymusem ekonomicznym. Europa widzi, że rodzinie jest potrzebny czas, dostosowany do jej funkcji opiekuńczych i że jest to rozwiązanie najbardziej ekonomiczne. W Polsce na pełen etat pracuje ponad 60% mam dzieci do lat sześciu, w Europie około 30% często na część etatu.
Not. Marta Brzezińska

