Przedstawiamy fragment artykułu Doroty Kanii opublikowany w "Gazecie Polskiej Codziennie":

 

"Po aferze Rywina wiele się zmieniło. Rozwinął się internet i przekonaliśmy się, że w sieci nie ma monopolu towarzyszy z Czerskiej. Upadł też mit potęgi „Gazety Wyborczej” na rynku prasowym, o czym świadczą spadające zyski Agory i sprzedaż „GW”. Nie powiodło się mamienie młodych ludzi „Metrem” – bezpłatną mutacją treści z „GW”. Wystarczy porównać dwa marsze z ostatniego 11 listopada – to wy ściągaliście z zagranicy faszystowskie, niemieckie bojówki, a i to nic nie pomogło. Wyrosło pokolenie wolne od wpływów Adama Michnika. To są właśnie ci młodzi ludzie, którzy przyszli w ostatnią sobotę września na marsz w obronie TV Trwam i wolnych mediów.



Śledzicie ciągle nasze poczynania, wiem, to strach, bo wiecie dobrze, że jesteście na przegranej pozycji. Kłamstwo może trwać latami, ale w końcu jednak upada i pogrąża tych, którzy je propagowali. Wiecie, że waszym losem może być niesława Tumanowiczów, Falskich, Woźniaków. Ale odczepcie się od nas – zajmijcie się sobą, możecie mieć mnóstwo tematów do rozmów. Lubicie sięgać do przeszłości, o czym można było się przekonać na procesie Jarosława Marka Rymkiewicza. Zagłębcie się więc w szczegóły osobistej rozmowy Janusza Andermana z gen. Czesławem Kiszczakiem. To nic, że miała ona miejsce w maju 1983 r. – na pewno jej uczestnicy nie zapomnieli najważniejszych wątków. Wszak pan pisarz wyszedł dopiero co z internowania i zaraz po tej rozmowie dostał paszport. Sprawdźcie, kto usunął dokumenty z teczki Adama Michnika, który badał esbeckie archiwa jako poseł. Porozmawiajcie o KPP, która jest wam tak bliska, że odwołujecie się do luksemburgizmu i podobnych szaleńczych założeń.



Natarczywość w loży

Zawsze możecie też sięgnąć do historii kariery Daniela Passenta, o którym śpiewał Jacek Kaczmarski w swoim „Marszu intelektualistów”. Dzielny wyznawca reżimu Jaruzelskiego, który figuruje w dokumentach IPN jako TW „John” lub TW „Daniel” może wam opowie o okolicznościach, w jakich miał przyjmować pieniądze za informacje, które przekazywał służbom komunistycznym. Bryluje on dziś w różnych komentatorskich „lożach” i tylko dziw bierze, że kilku przyzwoitych ludzi wciąż zgadza się z nim w tych programach występować. Zamiast, najprościej na świecie, odmawiać tego właśnie z powodu niegodnej w czasie PRL postawy Passenta.

 

Ale wśród tematów nie powinno wam zabraknąć historii Janiny Paradowskiej. Jej kariery w „Kurierze Polskim” i kulis weryfikacji, którą pozytywnie przeszła w stanie wojennym, podczas gdy inni tracili pracę w mediach, ale zachowywali twarz. Można by was traktować z przymrużeniem oka, gdyby nie wasza natarczywość. Tak, jesteście natrętni. Dzieje się to przede wszystkim dlatego, że kontrolujecie – często wraz z mocodawcami rodem ze służb PRL-u – większość mediów. Wciskacie się więc dzięki nim do naszych domów ze swoim wypaczonym spojrzeniem na życie, przekonując nas do parad równości i podobnych im dziwactw. To wszystko – mimo całej obrzydliwości – może i byłoby do zniesienia. Co najwyżej kwitowalibyśmy milczeniem knajackie popisy Niesiołowskiego czy Lisa, które niczym nie różnią się od popisów Jerzego Urbana - pisze Kania.

 

Przeczytaj cały artykuł: niezalezna.pl

 

JW/Gazzeta Polska Codziennie/niezalezna.pl