Marian K. to człowiek-legenda dla narodowców. Szczególną popularność zdobył, kiedy w 2012 roku udało mu się zapanować nad tłumem uczestników Marszu Niepodległości. Na YouTube furorę robi nagranie, kiedy były rzecznik ONR krzyczy "Baczność, nie atakować policji!" i intonuje Mazurek Dąbrowskiego. Marian K. jest też kandydatem Ruchu Narodowego do Parlamentu Europejskiego – startuje pod hasłem "Silny człowiek na trudne czasy".

Jak dowiedziała się "Gazeta", kilka dni temu policja postawiła K. zarzut pobicia klienta klubu muzycznego Graffiti. Narodowiec i jednocześnie kierownik ochrony klubu miał uderzyć Andrzeja otwartą dłonią w twarz, a później jeszcze pięścią w nos. Ucierpiała także żona Andrzeja – rosły narodowiec miał złapać ją za płaszcz i potrząsnąć.

Marian K. zapewnia, że nikt w Graffiti nie został pobity, a Andrzeja z żoną wyprosił, bo mieli oni zatarg z innymi uczestnikami zabawy. Poszkodowany przez miesiąc był na zwolnieniu lekarskim, obdukcja potwierdziła, że miał złamany nos i kilka innych obrażeń. Andrzej domaga się od Mariana K. i klubu Graffiti 10 tys. złotych odszkodowania. Narodowiec mówi, że Andrzej chce wyłudzić pieniądze.

Beb/Gazeta.pl