16 marca 2007 roku do gabinetu Jerzego P. właściciela legionowskiej kliniki Mediq wkroczyli policjanci. Lekarz przygotowywał się do przeprowadzenia aborcji u osiemnastolatki. Policjanci, których zawiadomił znajomy kobiety, zatrzymali lekarza pod zarzutem usiłowania przeprowadzenia nielegalnej aborcji.

Tydzień wcześniej Jerzy P. podpisał w imieniu swojej kliniki wartą 110 tysięcy zł umowę na przeprowadzanie badań medycznych dla Kancelarii Prezydenta. Po zatrzymaniu mężczyzny, kancelaria nie tylko nie rozwiązała z Mediq umowy, ale 9 kwietnia 2008 roku podpisała kolejną, tym razem na 54 tysięcy zł - podał w środę portal Tvp.info.

W kwietniu 2009 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał, że ginekolog i asystujący mu anestezjolog są winni usiłowania dokonania aborcji i skazał ich na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, po 75 tysięcy zł grzywny oraz zakazał im przez dwa lata wykonywania zawodu. Prezydenccy urzędnicy nie zrezygnowali ze współpracy z Jerzym P. nawet, kiedy został on skazany.

Tymczasem 29 maja tego roku Kancelaria Prezydenta podpisała z Jerzym P., który od trzech tygodni był już prawomocnie skazany, kolejną umowę - jego klinika zarobi na badaniu prezydenckich urzędników do 33,5 tysięcy zł.

- O zatrzymaniu pana Jerzego P. przez policję oraz postępowaniu sądowym dowiedzieliśmy się wczoraj - tłumaczą prezydenccy urzędnicy. Kancelaria wyjaśnia, że nie zerwie umowy z kliniką, gdyż umowa przewiduje świadczenie usług laboratoryjnych do wyczerpania kwoty 33,5 tysięcy zł, ale nie dłużej niż do 31 grudnia 2009 roku.

 

MaRo/Tvp.info

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »