Posłowie z komisji sprawiedliwości rekomendują Sejmowi wybór Łukasza Kamińskiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Zaledwie dwóch członków komisji wstrzymało się od głosu, pozostałych szesnastu poparło kandydaturę Kamińskiego.

 

Decyzja ws. nowego szefa Instytutu zapadnie w piątek podczas sejmowego głosowania. Wszystko wskazuje na to, że Kamiński zostanie szefem IPN. Zarówno PiS, jak i PO powinny go poprzeć. Dla PiSu jest on prawdopodobnie najlepszym z możliwych kandydatów, którzy mają realne szanse na wybór w obecnej konstelacji politycznej. Kamiński, choć nie daje gwarancji kontynuowania w pełni polityki śp. prof. Janusza Kurtyki, jako jedyny z kandydatów zakwalifikowanych do konkursu daje nadzieje na aktywną pracę i silną pozycję Instytutu. Brak zgody na jego powołanie obróciłby się przeciwko Instytutowi, na którego działalności zależy PiSowi.

 

Z kolei Platforma Obywatelska znajduje się w zastawionej przez siebie pułapce. Wybór Kamińskiego jako kandydata na szefa IPN zaskoczył polityków partii rządzącej. Spodziewali się oni raczej wyboru prof. Janusza Wrony, lansowanego przez Andrzeja Friszkego, bliskiego PO. Kamiński jest dla PO „człowiekiem Kurtyki”, osobą o nie do końca pożądanych poglądach. Jego działalność na stanowisku szefa IPN może być przez PO uznana za kontrowersyjną. Jednak sprzeciw posłów Platformy wobec Kamińskiego będzie kompromitacją zarówno tej partii, jak również zmian w ustawie o IPN. Uchwalając m.in. nowe procedury wyboru prezesa PO podkreślała, że chce wzmocnić rolę środowisk akademickich w procedurze wyłaniania szefa Instytutu oraz ją „odpolitycznić”. Zakwestionowanie wyboru Rady IPN będzie więc podważeniem sensowności nowelizacji ustawy o Instytucie.

 

Łukasz Kamiński obejmie stanowisko szefa IPN po śp. Januszu Kurtyce, który zginął w katastrofie smoleńskiej. W ubiegły wtorek Rada IPN wyłoniła Kamińskiego spośród czterech uczestników konkursu na prezesa. Gdyby jego kandydaturę odrzucono, Rada musiałaby rozpisać nowy konkurs.

 

żar