Oskarżony, dziś 67-latek, kierował katownią S-21 w stolicy kraju Phonom Penh. Zamordowano w niej co najmniej 16 tys. osób. Nazywano go "Towarzysz Duch". Egzekucje często przeprowadzano przy użyciu młotów, siekier, łopat lub zaostrzonych kijów. Ofiarą mógł być każdy, kogo podejrzewano o związek z królewską władzą, czy "burżuazyjne" myslenie albo chociaż miał delikatne ręce, czy okulary. Mordowano też duchownych i wiernych różnych religii oraz członków wietnamskiej mniejszości.
"Towarzysz Duch" został ujęty 10 lat temu, po tym jak rozpoznał go brytyjski dziennikarz. Ukrywał się jako nauczyciel matematyki. W tym czasie, jak twierdzi, był już innym człowiekiem. W 1996 roku przyjął chrzest i podobno chciał odpokutować za swoje liczne zbrodnie, mówił nawet o tym, że chce być ukamieniowany. Mimo skruchy, przed sądem próbował jednak bronić swojego wizerunku mówiąc, że był tylko narzędziem reżimu kierowanego przez nieżyjącego już lidera Czewronych Khmerów Pol Pota.
Proces "Ducha" przed ONZ-owskim trybunałem w Kambodży trwa od 8 miesięcy. Międzynarodowy prokurator William Smith powiedział, że jedyną karą dla niego powinno być dożywocie, i nic go nie tłumaczy. Ale zażądał, ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, 40 lat więzienia. Spekulują, że okolicznościami łagodzacymi mogły być właśnie wyrazy skruchy i współpraca z sądem.
Czerwoni Khmerzy (Komunistyczna Partia Kambodży) rządzili Kambodżą w latach 1975-79. Reprezentowali komunizm w wersji maoistycznej. Byli jednak pod niektórymi względami radykalniejsi, niż ich chińscy "mistrzowie". M.in. deportowali lub wymordowali mieszkańców miast, zlikwidowali pieniądze, szkoły, fabryki. W sumie w ciągu swych dość krótkich rządów zabito, według niektórych szacunków, 25 proc. spośród 7 mln. mieszkańców kraju. Czerwonych Khmerów obaliła inwazja wietnamska. W kraju wprowadzono komunizm typu sowieckiego. W 1993 roku przywrócono monarchię.
mah, interia.pl, wp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

