Jarosław Kaczyński udzielił w ostatnim czasie kilku wywiadów. Nie zabrakło mocnych i cierpkich słów odnośnie obecnego obozu rządzącego, ale też rzeczowych ocen bieżącej polityki, sytuacji w Polsce oraz w Prawie i Sprawiedliwości. Kaczyński mówił też na temat przyszłości swojej i partii.
„Nie zakładamy, że PiS jest stowarzyszeniem aniołów, bo takich stowarzyszeń nigdzie na świecie nie ma. A władza ma rzeczywiście ogromną siłę demoralizacji”
- powiedział prezes Kaczyński w wywiadzie dla serwisu Onet.pl
Schyłek okresu komunizmu i 27 lat eksperymentów w wolnej Polsce nie pozostały bez wpływu na postawy i ludzkie charaktery.
„Poza tym ideologia, którą przy końcu komunizmu zaczęto intensywnie forsować — takiego prymitywnego liberalizmu, w istocie darwinizmu społecznego — mogła oddziaływać na wielu ludzi i dokonywać spustoszeń moralnych. W żadnym razie nie twierdzę, że to się u nas nie może zdarzyć, ale tym różnimy się od naszych poprzedników, że na to reagujemy. I to bardzo twardo”
- wyjaśniał prezes PiS.
Zdecydowanie odniósł się też do krążących w przestrzeni medialnej plotek, co do pozycji obecnej premier Beaty Szydło i możliwych zmian na tym stanowisku.
„W tej chwili mówię jasno: mamy panią premier, która jest bardzo dobrze odbierana przez społeczeństwo i sprawnie działa. To dlaczego miałaby zostać wymieniona? (…) Nie ma ludzi doskonałych, wszyscy mamy wady i popełniamy błędy. Ale ja dziś nie widzę powodów, żeby planować jakieś zmiany. A co będzie w przyszłości, to trudno powiedzieć. Ja mam też już swoje lata, a moja kariera polityczna jest na pewno na bardzo zaawansowanym etapie”
- zapewnił Jarosław Kaczyński.
Nie unikał też odpowiedzi co do szeroko nagłaśnianej i komentowanej przez opozycję sprawy rzecznika MON, Bartłomieja Misiewicza.
„JK: Oczywiście, były wpadki takie jak ten nieszczęsny Misiewicz. To się nie powinno było zdarzyć. Choć Misiewicz — mimo braków w wykształceniu — miał naprawdę sporo zasług.
Jak dodawał Kaczyński:
"W oczywisty sposób taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Wiem, że robi się też jakąś straszną sprawę z tego, że Antoni Macierewicz uhonorował go złotym medalem….”
- wyjaśniał były premier.
Pojawił się również temat następcy Jarosława Kaczyńskiego na stanowisku szefa PiS. Powinna być to osoba z nie budzącym wątpliwości życiorysem i wieloletnim stażem politycznym, tak, aby przyszłe działania PiS nie były oderwane od wartości.
„Nie ukrywam, że bardzo wysoko cenię i lubię Joachima Brudzińskiego. Ale o tym, kto będzie moim następcą, rozstrzygnie kongres partii. Nie jest rzeczą właściwą, by odchodzący prezes — a w pewnym momencie będę musiał odejść — sugerował, kto ma przejąć schedę po nim. Partia musi zdecydować sama. A ja naprawdę nie potrafiłbym w tej chwili powiedzieć, kto mógłby to być. (…) Mogę tylko doradzić, żeby był to ktoś o długim życiorysie politycznym, i to życiorysie całkowicie jednoznacznym. To dawałoby gwarancję, że partia nie stoczy się ku płaskiemu pragmatyzmowi, nie straci swego ideowego wymiaru”
- dodał wieloletni prezes i założyciel Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
LDD/wPolityce.pl/fronda.pl
