- Każde słowo, które będzie kontynuacją tej kampanii nienawiści, ktokolwiek je wypowie, będzie wzywaniem do mordu – mówił Kaczyński.

- Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniem nowym w polskiej praktyce politycznej. Wydarzeniem, które z całą pewnością nie miało charakteru przypadkowego – mówił Jarosław Kaczyński. – Atakujący, morderca wpadł z okrzykami odnoszącymi się do mojej osoby i stwierdził, że skoro mnie nie ma to oni, ci których w końcu zaatakował, ponoszą odpowiedzialność. Oni, można powiedzieć, stracili życie, czy walczą o życie za mnie. To oczywiście stawia mnie w szczególnej sytuacji - zaznaczył. Podczas ataku na biuro PiS w Łodzi zabójca krzyczał, że chce zabić Jarosława Kaczyńskiego.

- Ostatnio po śmierci prezydenta RP doszło już do fizycznej agresji wobec tych, którzy modlili się pod krzyżem. Krzyż profanowano, ludzi bito, a premier Tusk był zachwycony tym, że mamy Hyde Park – przypomniał zajścia wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim.

Prezes PiS podkreślił też, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo biur PiS ponosi rząd. –  Każde słowo, które będzie kontynuacją tej kampanii, wszystko jedno kto je wypowie, to będzie po prostu wzywanie do morderstw - zaznaczył.

Jarosław Kaczyński wyraził także współczucie dla rodzin ofiar tej tragedii.

TPT

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »