Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję sądu rejonowego o umorzeniu sprawy. - Debata publiczna nie uprawnia do dyskredytowania przeciwników przy użyciu pomówień – czytamy w uzasadnieniu sądu.

Sąd stwierdził, że układ to nie tylko slogan polityczny o niesprecyzowanej definicji. I dodał, że sam autor sprecyzował go jako układ nieformalnych powiązań sięgających genezą schyłku PRL, paraliżujący rozwój Polski.

Zdaniem sądu zaliczenie Kaczmarka do układu może poniżać go i narażać na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu prawnika i innej działalności publicznej. Podobnie ocenił również "prowadzenie agenturalnej działalności wspierającej nieformalną grupę interesów".

„Zarzuty muszą być oparte na prawdzie" – stwierdził sąd. Ciężar ich dowiedzenia spoczywa teraz w nadchodzącym procesie na Jarosławie Kaczyńskim.

Kaczyński w 2008 roku we "Wprost" zarzucił Kaczmarkowi, że tkwił w "układzie", w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" - że "blokował śledztwa", a na spotkaniu w Tarnowskich Górach nazwał Kaczmarka "agentem śpiochem".

eMBe/TVN24

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »