Chodzi o wypowiedź Kaczyńskiego, jaka padła w rozmowie z tygodnikiem "Wprost", na temat krytycznych słów arcybiskupa Michalika o instrumentalizacji katastrofy smoleńskiej. Zdaniem prezesa Prawa i Sprawiedliwości wypowiedź hierarchy nie jest skierowana do niego, a podpisanie porozumienia z patriarchą Cyrylem całkowicie rozumie. "Z całego stanowiska arcybiskupa najbardziej podoba mu się fragment mówiący o tym, że słusznym może być zabieganie o powołanie międzynarodowej komisji smoleńskiej. I że krytyczne wypowiedzi osób związanych z PiS pod adresem hierarchii są ich prywatnymi stanowiskami" - pisze dalej Libicki.

"Dzielny pedagog pozwolił swym uczniom podjąć przygotowania do podpalenia właśnie owego wymarzonego stogu. Siano podlano obficie benzyną, a młodzież ochoczo przystąpiła do krzesania ognia. I nagle… Nagle nauczyciel zorientował się, że wraz z zapaleniem się owego, złożonego na szkolnym podwórku stogu, niechybnie spłonie i cała szkoła. Próbował więc coś zrobić. Próbował ich zatrzymać. Tyle tylko, że kształcona przez niego latami w rozwijaniu swych piromańskich skłonności młodzież absolutnie tego nie rozumie" - czytamy w poście parlamentarzysty.


"On po prostu musi zapłonąć. Już się pali. A jutro – mam nadzieję – uda mi się przedstawić pierwszy, konkretny fakt na poparcie tej tezy" - puentuje Libicki.

 

Libicki znowu - nomen omen - dokłada do pieca. Ciekawe tylko, na jak długo wystarczą ataki na dawnych kolegów? Kariera parlamentarna nie jest wieczna, zwłaszcza, gdy nie ma się do zaproponowania niczego ciekawego. Również na pasku PO...

 

AM