Lider PiS stwierdził, że nie da się w Polsce niczego zmienić bez uporządkowania finansów publicznych i dlatego przedstawił pomysł na nową ustawę dotyczącą podatków. PiS chce połączyć podatek CiT i PiT w jednej ustawie. - Obecny system podatkowy jest omszały i zardzewiały. Nie funkcjonuje. Jest opresyjny - stwierdził Kaczyński.

 

Polityk zapowiedział również, że PiS będzie chciał wprowadzić podatek obrotowy dla wielkich sieci handlowych i banków. Kaczyński zaznaczył, że obecnie te firmy nie płacą podatków, ponieważ nie wykazują dochodu.

 

Jarosław Kaczyński che również uzdrowić sytuację na rynku pracy. Chce, by Rada Ministrów opracowywała 10-letnie plany powiększenia zatrudnienia. Miałoby to dotyczyć środowisk, które są obecnie w najgorszej sytuacji. PiS postuluje rozwiązania m.in. stypendia i zwolnienia podatkowe dla firm, które zatrudniają pracowników.

- Nie chodzi o obciążanie finansów publicznych. Ten 10-letni plan miałby się bilansować - wskazuje Kaczyński. Zaznacza, że kwestii zatrudnienia nie należy zostawiać jedynie rynkowi. W podobnym tonie Kaczyński wypowiada się na temat rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Postuluje wprowadzenie specjalnego funduszu, który wspomagałby rozwój budownictwa oraz wprowadzenie książeczek mieszkaniowych, na które obywatele mogliby wpłacać małe sumy. - Gdy wpłaty takie byłyby długotrwałe, państwo wypłacałoby ich właścicielowi dodatkowe bonusy - wyjaśniał.

Prezes PiS wskazuje, że jego partia planuje wprowadzenie zmian w systemie emerytalnym, m.in. zwolnić najbiedniejszych emerytów z podatków oraz przywrócić wiek emerytalny sprzed zmiany, jaką wprowadziła PO. Kaczyński chce, aby każdy pracownik miał szanse wyboru, czy chce zbierać na swoją emeryturę w ZUS czy w OFE.

 

Prawo i Sprawiedliwość wskazuje również na potrzebę zmian w służbie zdrowia i oświacie. Kaczyński postuluje zlikwidowanie NFZ i powstanie regionalnych płatników. Polityk wskazał, że wzrost nakładów na ochronę zdrowia nie nastąpi szybko, ale obecnie znaczna ilość środków jest marnotrawiona. Jeśli chodzi o oświatę, PiS proponuje m.in.: rozpoczęcie nauki od 7. roku życia, likwidację gimnazjum i wprowadzenie 8-letniej szkoły podstawowej, powrót szkół zawodowych, wprowadzenie ustawowego obowiązku nauczania historii, języka polskiego i religii na odpowiednim poziomie godzin lekcyjnych.

 

Dobrze, że w momencie kolejnej kompromitacji Tuska i spółki, Kaczyński sięga po kompleksowy plan naprawy państwa. Pytanie tylko, czy mówienie o "planach 10-letnich" (historyczne skojarzenia nasuwają się same), kolejnych radykalnych przewałach w systemie edukacyjnym nie przyniosą efektu zupełnie odwrotnego od zamierzonego. Może lepszym pomysłem byłoby położenie nacisku właśnie na uproszczenie systemu podatkowego czy wprowadzenie innych ułatwień dla przesiębiorców, kosztem mowy-trawy o "socjalu", którego - w obecnej sytuacji - i tak wprowadzać się nie da.

 

AM/wPolityce.pl