Jarosław Kaczyński podtrzymuje tezę, którą od niemal już miesiąca głosi Prawo i Sprawiedliwość: wybory zostały sfałszowane. W radiowej Jedynce powiedział, że przy tak wielu całkowicie oczywistych nieprawidłowościach można mówić o fałszerstwie.
Szef PiS twierdzi, że podczas liczenia głosów „dosypywano” karty, dopisywano krzyżyki, które unieważniały głosy oraz dowożono ludzi, by głosowali za pieniądze. „To nie może być norma i coś do przyjęcia” – podkreślił Jarosław Kaczyński. Dodał, że mamy do czynienia z subtelnym fałszowaniem wyborów, unikaniem działania wprost.
Prezes największej opozycyjnej partii twierdzi zarazem, że proces wyborczy mógł zostać zabezpieczony dzięki zmianom Kodeksu Wyborczego. Przypomniał, że uwagi co do przebiegu wyborów zgłaszano już w 2006 roku, choć wówczas problem dotyczył głównie Mazowsza.
Wobec tego, że poprawiły się wówczas propozycje poprawek oraz ostrzeżenia, zarzut fałszerstwa oraz przymykania oczu na nieprawidłowości jest całkowicie uzasadniony.
bjad/polskie radio
