Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński udzielił obszernego wywiadu "Rzeczpospolitej". Jak zaznaczył, PiS musiało zareagować na działania Platformy odnośnie Trybunału Konstytucyjnego.

"Musieliśmy zareagować na zamach Platformy na TK, czyli przyjęcie w czerwcu niekonstytucyjnej ustawy pozwalającej PO wybrać dodatkowych sędziów. Przecież jest zupełnie jasne, że chodziło o coś, co nie ma nic wspólnego z konstytucyjnymi zadaniami Trybunału" - powiedział Kaczyńskki.

"Gdybyśmy nie zablokowali tej operacji, to przez cały okres naszych rządów Trybunał by nas zwalczał i nie moglibyśmy efektywnie sprawować władzy. Dziś mamy awantury, ale też posuwamy do przodu polskie sprawy. Gdybyśmy nie zareagowali, to awantury i tak by były, nawet w UE – o to, że uchwalamy ustawy, które TK hurtowo uznaje za niekonstytucyjne. Jeśli panowie uważają, że bez naszych działań wobec TK byłaby sielanka, to niczego nie rozumiecie" - dodał prezes PiS.

Kaczyński podkreślał też, że nie może być tak, iż Trybunał podejmuje decyzje zwykłą większością głosów. To otwiera pole do ogromnych nadużyć i sprawia, że decyzja jednego sędziego może przeważyć o fundamentalnych dla państwa ustawach. Tymczasem, jak mówił Kaczyński, "prawo to nie jest matematyka" i dlatego potrzeba, by decyzje były podejmowane większością 2/3.

Szef PiS podkreślił, że ustalenie takiej większości jest całkowicie zgodne z konstytucją, która tej sprawy w ogóle nie precyzuje, stanowiąc jedynie o "większości" bez żadnych przymiotników. A zatem zarzuty opozycji oraz Komisji Weneckiej, że ustawa PiS jest niezgodna z konstytucją, nie mają żadnej prawnej ani logicznej podstawy.

Kaczyński mówił też, że głównym problemem w całej sprawie jest sam sędzia Andrzej Rzepliński. A zatem jego wymiana, która nastąpi po grudniu, może całkowicie rozwiązać problem.

"Rzeczywiście jest wysoce prawdopodobne, że gdyby ktoś inny był szefem Trybunału, to tego konfliktu by nie było. Prof. Rzepliński bardzo szkodzi polskiemu życiu publicznemu – nie dopuszcza sędziów do orzekania, przeprowadza polityczne ataki, nie wykluczam nawet, że to on stał za „zamachem czerwcowym" Platformy. Wierzy ponoć, że będzie prezydentem" - powiedział Kaczyński.

Polityk powiedział też, że obecnie nie widzi pola do kompromisu z opozycją ze względu na jej wyjątkowo radykalny charakter. Jak podkreślił, Grzegorz Schetyna mówi nawet o ulicznych rozruchach i obaleniu rządu, co jest całkowitą iluzją.

Kaczyński wskazywał, że obecnie Trybunał pracuje źle i ma ogromne zaległości. "Ma mniej więcej dwuletnie opóźnienie, które wynika z jego tempa pracy. My chcemy to zmienić i temu służyła nasza ustawa. No, ale skoro niektórzy sędziowie przy wysokiej pensji mają inne zajęcia... To trzeba zmienić. Chcemy, by sędziowie traktowali Trybunał jako swoją jedyną pracę. Rozumiem, że z punktu widzenia sędziów to niemiłe" - mówił prezes PiS.

Kaczyński wskazywał, że w Polsce przez ostatnie lata bardzo źle się działo, bo konserwowano postkomunistyczny układ oparty na więziach jeszcze z PRL i dużym udziale byłych funkcjonariuszy SB w gospodarce. 

"Uważam, że Polska mogłaby być krajem wyraźnie zamożniejszym i równocześnie dużo lepiej zorganizowanym i dużo bardziej sprawiedliwym, gdyby po 1989 roku doszło do działań drastycznych" - wyjaśnił.

"Dekomunizacja, lustracja i realne, nie symboliczne, ukaranie ludzi, którzy dopuścili się zbrodni w poprzednim systemie, zniesienie całego systemu przywilejów, które ułatwiały w poprzednim systemie dostęp do rynku i funkcjonowanie na nim" - dodał.

Prezes PiS ocenił też, że Komisja Wenecka nie powinna była być przez Polskę proszona o opinię. Powiedział, że w ogóle o tym nie wiedział. Jego zdaniem Komisja Wenecka reprezentuje straszliwą, włoską specyfikę, a przede wszystkim stoi na stanowisku, że więcej władzy powinni mieć prawnicy. Komisja reprezentuje więc interesy korporacji prawniczych. Tymczasem, jak mówi Kaczyński, więcej władzy powinno mieć społeczeństwo, a nie niejasne grupy nacisku.

wbw/rzeczpospolita.pl