- Straszenie nami w ostatnim etapie kampanii było bardzo intensywne. A wynik jest taki, że mandatów mamy więcej niż przy końcu kadencji, troszeczkę mniej niż po poprzednich wyborach. Ci co chcieli anihilować naszą partię – przegrali. Ci co chcieli dorzynać watahę – przegrali stwierdził prezes Jarosław Kaczyński, który powtórzył stwierdzenie z wieczoru wyborczego, że w Polsce konieczne są zmiany. Lider PiS dodał, że jutro weźmie udział w konsultacjach z prezydentem Bronisławem Komorowskim.  Odpowiadając na pytania dziennikarzy mówił, że jakiekolwiek rozliczenia w partii byłyby błędem. Inaczej gdyby doszło do jakichś drastycznych wydarzeń.- A w moim przekonaniu nie doszło tłumaczył.



- Na Węgrzech wszyscy wrogowie prawej strony, która chciała zmian, a my chcemy mniej więcej tego samego, zabiegali, aby Orban odszedł. On na szczęście nie odszedł i dzisiaj może te zmiany wprowadzać. Ja też nie odejdę, chyba że partia postanowi inaczej stwierdził Jarosław Kaczyński ucinając wszelkie spekulacje dotyczące jego rezygnacji z kierowania partią.

 

Decyzja Kaczyńskiego spotka się z krytyką we własnej partii, w tej sprawie zabrał już głos Bartłomiej Radziejewski, politolog, naczelny konserwatywno-liberalnego pisma "Rzeczy Wspólne".


- Nie zgadzam sie z wypowiedziami polityków PiS po ogłoszeniu wyników wyborów. To politycznie niewłaściwa postawa, aby w klęsce widzieć moralne zwycięstwo. PiS poniosło poważną porażkę i teraz powinno z niej wyciągnąć wnioski na przyszłość. Mamy do czynienia z powtórzeniem układu miedzy dwoma głównymi silami ugruntowanym przed czterema laty (z zastrzeżeniem, ze PO zwiększyła swoje zdolności koalicyjne). Biorąc pod uwagę fakt, że ostatni rząd był gabinetem katastrofalnym, najgorszym w ostatnim dwudziestoleciu, skrajnie nieudolnym, jak również to, że PiS było właściwie jedyna sensowną alternatywą, niewątpliwie możemy mówić o klęsce partii Jarosława Kaczyńskiego - ocenił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Bartłomiej Radziejewski, politolog, redaktor naczelny kwartalnika "Rzeczy Wspólne".

 

Jego zdaniem, złożyło sie na to kilka przyczyn, m.in. to, ze kontrakt postpolityczny, który Platforma zaoferowała społeczeństwu, polegający na zaproponowaniu Polakom cztery lata temu, aby "oddali politykę politykom, a zajęli sie prywatnością", okazał sie trwały. - Ów kontrakt trochę trzeszczał, pojawiały sie przecież sondaże wskazujące na spadek PO i wzrost PiS, ale końcówka kampanii zaważyła ostatecznie na wyniku. Kolejna przyczyna porażki PiS jest sama słabość tej partii. Pomimo naprawdę niezłej kampanii wyborczej - dużo lepszej od przekazu PO - zabrakło odwołania się do szerokiego frontu centroprawicowego - diagnozuje politolog.

 

Kaczyński chce dalej kierować Polską także dlatego, bo ludzie na wiecach wołają: "Jarosławie, zbaw Polskę". Jako Portal Poświęcony mamy krótki komentarz w tej sprawie: zbawić Polskę może jedynie Jezus Chrystus. W życiu politycznym powinny obowiązywać inne reguły.

 

Ł.A/PSaw/naszdziennik.pl/niezalezna.pl