W rozmowie z dziennikarzami "Faktu" Jarosław Kaczyński mocno krytykuje obecny rząd Donalda Tuska. Wytyka mu nie tylko błędy w rządzeniu ale i to, że obecny rząd otowrzył drzwi do korupcji na wielką skalę.

 

O unijnych pieniądzach, jakie wywalczył Tusk na szczycie UE Kaczyński mówi: "Donald Tusk zrealizował swoje założenie propagandowe. W tym sensie odniósł sukces. Ale jeżeli wziąć kartkę i policzyć to dostaliśmy znacznie mniej niż poprzednio. Od kwoty, którą mamy otrzymać, trzeba odjąć wyższą niż do tej pory składkę i uwzględnić inflację. Chociaż lepiej już nie zastanawiać się, czy to sukces czy porażka, tylko nad tym, żeby te pieniądze zostały wydane, na miejsca pracy, nowoczesną służbę zdrowia i taką zmianę gospodarki, gdzie Polacy nie będą tanią siłą roboczą. Bo do tej pory to mamy aferę drogową. Środki unijne nie mogą jak do tej pory być wydawane na mieszkania w Barcelonie i Porsche w postaci łapówki".

 

O złożonym wotum nieufności dla rządu i o tym, czy uda się zmienić obecną władzę Kaczyński mówi: "Podstawową nowoczesnej demokracji jest instytucja wolnego mandatu poselskiego, czyli że poseł jest reprezentantem narodu i nie podlega żadnym instrukcjom. Poprzez nasz wniosek dajemy wszystkim posłom szansę na odwołanie złego rządu. Mam nadzieję, że przynajmniej dla części polityków ta motywacja okaże się wystarczająca. Liczymy także na refleksje posłów: przyjdzie czas rozliczenia i każdy, kto teraz nie poprze naszego wniosku, będzie całkowicie zasadnie oskarżany o to, że brał odpowiedzialność za ten rząd. Oczywiście, odbędą się też polityczne rozmowy (...) Nie wiemy, jaki będzie wynik głosowania. Jeśli za pierwszym razem się nie uda, na pewno będziemy do tego wniosku wracać, by odwołać rząd Donalda Tuska".

 

Jarosław Kaczyński mocno liczy na głos poparcia ze strony konserwatywnej części posłów PO jak również części posłów PSL: "Niekoniecznie na jakieś frakcje, choć mówi się o posłach skupionych wokół Jarosława Gowina. Nie wiem, czy w ogóle jest frakcja Gowina. Jedni mówią, że jest, a inni, że nie ma. Ale słyszy się też, że to Waldemar Pawlak, mimo że już poza rządem, ma większość w swoim klubie w Sejmie. I to wszystko można już zacząć liczyć. Ale ja widzę nadzieję w pośle czy posłance X, którzy zastanowią się: "A jak mnie za rok czy półtora wytkną, że przecież była możliwość odwołania rządu?". Szansa więc jest".

 

sm/Fakt