Jarosław Kaczyński zadaje pytanie, jak przy obecnej skali inwigilacji możliwe było tak gigantyczne oszustwo, jak Amber Gold. - Choć nie wiemy, kto i co za nią stało, to z całą pewnością to, co się działo w ciągu ostatnich 5 lat, stworzyło znakomitą atmosferę do tego rodzaju przedsięwzięć - podkreśla. - Walkę z korupcją uznano za nadużycie, a jeśli w ogóle ktoś coś wykrył, ujawnił - to okazywał się kozłem ofiarnym. Tak się stało z Mariuszem Kamińskim. Próbowano utrwalić przekonanie, że afery widzi tylko złe PiS, ale tak naprawdę wszystko jest w porządku. To, co działo się wokół afery hazardowej oraz innych skandali, tylko tę tezę potwierdzało – dodaje.

 

- Na pewno w strukturze życia społecznego, publicznego stworzono znakomitą atmosferę, by umożliwić takie działania. Wydaje się jednak, że musiało za tym stać coś bardziej konkretnego. To nie jest tak, że każdy może sobie pozwolić na zorganizowanie tego rodzaju przedsięwzięcia, mając na karku kilka wyroków za przestępstwa gospodarcze i oszustwa. Dlatego wymaga to bardzo poważnego wyjaśnienia, tym bardziej że nie wiemy właściwie, czym tak naprawdę była spółka Amber Gold. Znalazło się tam bardzo dużo pieniędzy. Trudno wykluczyć, że więcej niż depozytów, choć jak dziś wiemy, ich wartość była poważna, ponad 180 mln złotych. Akcja reklamowa, sumy wydawane lekką ręką w ramach sponsoringu, nieruchomości - wszystko to wskazuje, że te pieniądze mogły mieć także inne źródła – uzupełnia prezes PiS.


Lider największej partii opozycyjnej dodaje także, że jego partia nie zamierza rezygnować ze śledztwa smoleńskiego. - Sprawa smoleńska została skoncentrowana w zespole parlamentarnym, który działa sprawnie. Będziemy mieli nowe wydarzenia w tej dziedzinie. Chodzi o ustalenie nowych faktów i wzmocnienie tych, które już zostały ustalone. Zarówno jeśli chodzi o przebieg katastrofy, jak i to, co ją poprzedzało. Już w czasie kampanii 2010 roku mówiłem, że katastrofa jest wynikiem wojny polsko-polskiej, wynikiem zabawy chłopców zapałkami, którzy podpalili dom. Podczas Zgromadzenia Obywatelskiego w sprawie katastrofy we wrześniu tego roku przedstawiłem punkt po punkcie, dlaczego Tusk za to odpowiada. Moje oceny się potwierdzają, choć nie miałem wtedy danych ze śledztw. Odpowiedzialność tej ekipy jest ewidentna – mówi Jarosław Kaczyński.

 

TPT/Naszdziennik.pl