- Wzywanie do publicznego wyrzeczenia się wiary i Kościoła jest po prostu wzywaniem do zła. Takie akcje i apele mogą przecież osłabić jakąś wątłą nić wiążącą ciągle z Kościołem katolików, którzy najdalej odeszli od wiary. Tych ludzi Bóg przecież ciągle szuka, bo wiemy, że Jezus „trzciny zgniecionej nie złamie, ani knota tlącego się nie dogasi”. Demoralizacja to zawsze atak na moralnie najsłabszych. I ten atak to jeszcze jeden dowód, że Ruch Palikota powinien być od początku politycznie izolowany. Każda odpowiedzialna partia powinna jasno powiedzieć jego wyborcom: bądźcie świadomi, że nie będziemy w żaden sposób współpracować ze skrajnym ugrupowaniem, które atakuje najważniejsze wartości moralne i społeczne. Teraz obowiązek reakcji spoczywa szczególnie na Platformie Obywatelskiej. Deklaracje w programie o „zakorzenieniu w chrześcijańskich wartościach”, o „szczególnym przywiązaniu Polaków do tradycji i wartości chrześcijańskich”, o chrześcijaństwie jako „rdzeniu wartości europejskich” do czegoś zobowiązują. Pora – po latach przychylnej tolerancji dla działalności pana Palikota – na reakcję w jego dawnej partii.
Oby reakcja na prowokacje Palikota pokazała, że Polacy – niezależnie od innych sporów – potrafią ciągle być solidarni. To oczywiście również test dla mediów. Im lżej nieodpowiedzialni dziennikarze będą traktować zorganizowaną apostazję – tym silniejsza powinna być reakcja dziennikarzy świadomych swej chrześcijańskiej i społecznej odpowiedzialności - podkreśla Jurek.
Not. Jarosław Wróblewski

