Widać niekoniecznie jednoznaczne zbliżenie Kościoła Katolickiego i Cerkwi Prawosławnej. To zbliżenie jeszcze nie doprowadziło do tego, co było niezrealizowanym marzeniem Jana Pawła II, czyli do wizyty w Moskwie. Aleksander Grigorjewicz bardzo chętnie przyjąłby Papieża, zanim ten pojedzie do Moskwy. Taki gest ze strony Stolicy Apostolskiej nie nastąpi zapewne bez ustępstw ze strony władz w Mińsku w stosunku do Kościoła - Witold Jurasz komentował dla Radia WNET zaproszenie Ojca Świętego do złożenia wizyty na Białorusi
Prezydent Białorusi zaprosił Papieża Franciszka do złożenia wizyty w Mińsku. Nastąpiło to podczas wizyty Aleksandra Łukaszenki w Watykanie.
O komentarz do tego wydarzenia na tle zagranicznej i wewnętrznej polityki Białorusi poprosiliśmy komentatora politycznego i dyplomatę Witolda Jurasza. Nasz rozmówca wskazał na długofalową strategię Kościoła Katolickiego, który w sposób spokojny, ale bardzo konsekwentny buduje swoją pozycję na Białorusi - w przeciwieństwie do III RP, która od lat nie potrafi sformułować spójnej polityki wobec naszego wschodniego sąsiada.
Kościół Katolicki ma dobre relacje z władzami w Mińsku, bo prowadzi spokojną, cichą, skuteczną i – choć to może nie jest najbardziej odpowiednie słowo - sprytną politykę. Kościół buduje bazę, żeby stawać się silniejszym, ale rozumie, że to zajmuje czas i tym się różni np. od Polski, która od dwudziestu lat całkowice nieskutecznie, za to w sposób bardzo głośny deklaruje, czego to ona na Białorusi nie chce zrobić.
Kościół Katolicki nie angażuje się w działania opozycyjne, w zwalczanie reżimu. Były takie pomysły w Warszawie, żeby namówić Kościół do walki o demokrację, na szczęście był on mądrzejszy i nie dał się wciągnąć. To skończyłoby się źle i dla Kościoła i dla Polaków. Są małe miejscowości, w których gdyby nie polski ksiądz, który prowadzi nauczanie języka polskiego, prowadzi bibliotekę, wyświetla polskie filmy, to tam już nic polskiego by nie zostało. Nasz kraj przez dwadzieścia pięć lat nie był w stanie tego zorganizować. Jeżeli taki ksiądz zacząłby się angażować w działalność opozycyjną, skończyłoby się tym, że nie dostałby wizy. Czyli wciągnięcie księdza w walkę o demokrację skończyłoby się źle i dla demokracji i dla księdza i dla Polaków zamieszkujących daną miejscowość.
Całej rozmowy można wysłuchać na antenie Radia WNET.
kad
