W oczach swoich obywateli Unia, która funkcjonuje tylko w trybie kryzysowym, jest niegodna ich zaufania i uosabia niekompetencję. Taka Unia przestaje być rozwiązaniem dla problemów Starego Kontynentu, a staje się kolejnym problemem - pisze Joschka Fischer.
Na portalu wp.pl ukazał się artykuł Joschka Fischera opublikowany na stronie portalu Project Syndicate. Niemiecki polityk kreśli w nim koniec dotychczasowej Unii Europejskiej. Pisze, że UE goni kryzys za kryzysem "i nic nie zapowiada, żeby w najbliższej przyszłości miało to ulec zmianie". Co to oznacza dla Europy?
W następstwie kryzysu finansowego przywódcy polityczni UE - głowy państw członkowskich i rządów, jak również szefowie Rady Europy i Komisji Europejskiej - podjęli brzemienną w skutki decyzję. Zamiast podjąć się budowania wizji dla Europy oraz strategii pozwalającej ją ziścić, zdecydowali się wejść w tryb zarządzania kryzysowego" - pisze Fischer.
I dalej: "Po niemal sześciu dziesięcioleciach udanej integracji zjednoczona Europa stała się stałym elementem życia codziennego - polityczną, ekonomiczną, instytucjonalną i prawną rzeczywistością. Jednak wszystkie przejawy istnienia takiej Europy polegają na żywotności jej fundamentalnej idei, jej duszy. Jeżeli ta idea zginie pośród obywateli i ludów Europy, to Unia się skończy, nie hukiem, ale długim, umęczonym skomleniem". "Bez odnowionej wizji Europy i skutecznego podejścia do sytuacji kryzysowych nowi (i starzy) nacjonaliści naszego kontynentu dalej zyskiwać będą na sile i zagrażać całemu projektowi pokojowej integracji na bazie rządów prawa" - dodaje niemiecki polityk.
"Euro może nie przetrwać. Pomimo oznak umiarkowanego ekonomicznego ożywienia, pogłębia się przepaść między Niemcami a większością pozostałych krajów strefy euro. Nie ma już i nie było od dłuższego czasu mowy o konwergencji wewnątrz unii monetarnej (...) A jednak jest pewne, że jeżeli upadnie euro, reszta europejskiego projektu upadnie razem z nim. Przywódcy europejscy wiedzą, że euro jest zupełnie nieodporne na kryzysy, mimo technicznych poprawek uzgodnionych w czasie tego z roku 2009. Wspólna waluta nigdy nie będzie odporna na wstrząsy, dopóki nie zostanie osiągnięty nowy wielki kompromis między Niemcami a resztą krajów strefy euro. W praktyce znaczyłoby to nie lada wyczyn, bo reformę strefy euro w kierunku jeszcze głębszej integracji politycznej".
"Nie należy obawiać się kryzysów. Wprawiają rzeczy w ruch, dają możliwość pójść naprzód i nabrać więcej sił, jeżeli tylko stawia się im czoła odważnie i bez strachu przed nieuniknionym politycznym ryzykiem".
