W Parlamencie Europejskim pojawił się ponownie znany już temat zastępczy, niemniej bardzo groźny, ekologia i … Natura 2000. Posłowie tacy jak Biedroń czy Spurek, a zapewne wzorując się na nich także inni lewicowi europarlamentrzyści próbowali po raz kolejny przekonywać o szkodliwości dla natury muru na polsko – białoruskiej granicy i odwracać uwagę od realnego zagrożenia dla Europy i świata, jakim jest agresja Rosji na Ukrainę.

„Żaden mur jeszcze nie powstrzymał migracji” - powiedział w czwartek podczas debaty w Parlamencie Europejskim, reprezentujący frakcję socjaldemokratów Robert Biedroń. „Opamiętajcie się. Są granice głupoty” - skomentował wypowiedzi w tej kwestii eurodeputowany PiS Joachim Brudziński.

- Jeśli jakiś projekt może potencjalnie wpłynąć na obszary Natura 2000, to wówczas władze muszą przeanalizować czy takie skutki nie będą negatywne. I muszą dołożyć wszelkich starań, by takich skutków uniknąć – powiedziała unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson.

Przemawiająca w imieniu frakcji Europejskiej Partii Ludowej europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska podkreśliła, że bezpieczeństwo granic UE jest niezwykle ważne i należy zrobić wszystko, aby je wzmocnić.

- Pamiętacie mur, o którym mówił w 2018 roku cały świat? To był mur zbudowany przez nienawiść, ksenofobię, zaściankowość. Mur byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Mur na granicy z Meksykiem, który miał zatrzymać nielegalną migrację. Czy zatrzymał kogokolwiek, poza zwierzętami? Nie. Ponieważ ludzie zawsze znajdą sposób, żeby przeskoczyć każdy mur. Żeby znaleźć bezpieczniejsze miejsce. Zwierzęta niestety nie są w stanie sobie tak poradzić — perorował Robert Biedroń.

Do tych wypowiedzi odniósł się europoseł PiS Joachim Brudziński, który te i podobne wypowiedzi określił jako niespotykany dotąd „poziom infantylizmu”, który „sięga szczytów”. Były szef MSW zaapelował do polityków lewicy o opamiętanie się. Przypomniał też, że Europa znajduje się obecnie w stanie wojny hybrydowej.

- Gdybyśmy pozwolili na zrealizowanie tego pierwszego etapu wojny, którą Putin dziś toczy na Ukrainie, mielibyśmy w Polsce nie biednych uchodźców. (…) Chciano zdestabilizować sytuację w Polsce przed atakiem Putina na Ukrainę i dziś Polacy nie byliby otwarci na prawdziwych uchodźców wojennych. Bo przemyceni Czeczeni, Afgańczycy - wiemy o tym od służb wywiadowczych innych państw - byli przygotowywani, by prowadzić działania destrukcyjne na terytorium Polski. Dziś w pas się kłaniam polskiej Straży Granicznej, polskiemu wojsku, polskiej policji za to jak skutecznie chronią Europę również przed tak nieodpowiedzialnymi, żeby nie powiedzieć ostrzej - niemądrymi ludźmi, którzy takie dyrdymały z tej mównicy wygadują — stwierdził Brudziński.

mp/twitter/pap/tysol.pl