Do Janusza Korwin-Mikkego napisał w sprawie deizmu także jeden z jego czytelników, któremu felietonista i polityk zdecydował się odpowiedzieć. Zarzuty czytelnika są następujące:
"W ostatnim numerze "Najwyższego Czasu" (z 3.12.2011r.) pt. "Czy Bóg jest partaczem?", w którym zaprezentował Pan dobitnie Swoje przekonania religijne. W związku z tym, że jednocześnie uznaje się Pan za katolika, a ja także nim jestem, poczuwam się w obowiązku żeby uświadomić Panu niezgodność deizmu (czy jakkolwiek inaczej nazwać Pana poglądy) z chrześcijaństwem.
Słusznie pisze Pan i pisał, że teoria ewolucji nie wyklucza się z katolicyzmem. Ja też tak myślę i uważam też, że argumenty, które Pan podaje są słuszne. Jednak co do reszty nie mogę się zgodzić. Powiem krótko: owszem Pan Bóg stworzył świat doskonały i nie musiałby w niego ingerować, gdyby nie jeden zasadniczy element: grzech pierworodny. Grzech pierworodny miał nie tylko skutki dla człowieka i stanu jego duszy, ale dla całego świata. W Księdze Rodzaju czytamy, że "dla wszelkiego zwierzęcia (...) będzie pokarmem wszelka trawa zielona", a przecież teraz tak nie jest. A więc po pierwsze: człowiek, korzystając z wolnej woli, wybrał zło, czym ściągnął na siebie potępienie, ale też zainterweniował w świat.
Po drugie: Bóg też ingeruje. Jako katolik musi Pan to uznać, bo czym innym jak nie interwencją, były Narodziny Chrystusa i Jego śmierć i zmartwychwstanie? Przecież one umożliwiły człowiekowi zbawienie! A wcześniej, w Starym Testamencie, Bóg też ingerował. Jeśli nie, to czym było przejście przez Morze Czerwone, manna z nieba, zwycięstwa nad przeciwnikami (dopóki Mojżesz miał ręce w górze, to Izraelici wygrywali)? Pogląd, że Bóg nie interweniuje w świat, który stworzył nie jest zgodny z żadną religią. Jeśli nawet nie wierzyłby Pan w żadne cuda, to w to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał, jako katolik, chyba Pan wierzy? A czyż to nie jest największy cud? Największa interwencja Boga?
Co do modlitwy, to po trosze ma Pan rację. Oczywiście, że Pan Bóg wie, co się wydarzy. Ale to nie znaczy, że nie możemy Go prosić. Wszak i w Modlitwie Pańskiej jest prośba "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj", a nawet "odpuść nam nasze winy", a Pan Bóg przecież wie nawet, kto będzie zbawiony. Ale my tego nie wiemy. Więc co nam szkodzi prosić? Bóg wie co będzie, wie kto Go będzie o co prosił, a jednak mamy wolną wolę. Możemy decydować. Bóg wprawdzie wie, co zdecydujemy, ale to nie wyklucza modlitwy. Religia jest nieodłącznie związana z modlitwą. Także modlitwą prośby".
Na swoim blogu, Janusz Korwin-Mikke odpowiada: "Cóż: placebo też wielu ludziom pomaga - i dlatego, wbrew "postępowym" liberałom ja propaguję wiarę w Boga i nie rozumiem, jak zwolennicy śp.Jana St.Milla twierdzący, że winniśmy dbać o maksimum szczęścia - przeszkadzają ludziom wierzącym, którzy czują się dzięki temu szczęśliwsi. Ale podtrzymuję swoją tezę: modlenie się do Boga, by spowodowal jakąś interwencję w świecie oznacza uznanie Go za Istotę, która stworzyło dzieło wymagające ręcznej naprawy. Nie popełniam tej herezji!".
eMBe/JKMDziennik

