W krajach socjalistycznych, którymi są euro-stany, istnieją, niestety, Ministerstwa Zdrowia, których głównym zajęciem – a przynajmniej: głównym zajęciem wielu departamentów – jest branie łapówek od firm farmaceutycznych. Ministerstwa mają bowiem prawo nie dopuścić na rynek dowolnego leku – co daje im monopolistyczną pozycję.
Wiecie Państwo ile jest w Polsce śrubek? Robi się je z 20 rodzajów stali, z aluminium, miedzi, mosiądzu... są śrubki wielkości milimetra – i śruby długości metra. Śruby z łbami płaskimi, skośnymi, z różnymi nacięciami.... Rodzajów śrubek jest ok. 10 milionów. Nie czuwa nad tym żadne ministerstwo – więc potrzebne śrubki zawsze można dostać.
Gdyby o zakupie każdego rodzaju śrubki decydowali urzędnicy, z pewnością połowy by zawsze brakowało. Tak było w PRLu.
Rodzajów lekarstw jest nieco mniej – ale kontrola urzędników jest absolutna. Więc okresowe braki są nieuniknione. Wzięcie łapówki zajmuje jednak trochę czasu, tu nie można tak na łapu-capu...
Przyczyną okresowego braku niektórych leków nie jest to, że Ministerstwo Zdrowia źle pracuje – lecz to, że w ogóle istnieje. Gdyby nie istniało, a jakiegoś leku by zabrakło, to po godzinie jakiś Żyd czy inny Turek by go samolotem sprowadził.
W dodatku te leki byłyby ok., sześć razy tańsze, niż obecnie. Droższe, oczywiście, też by były. Z dokładnie tych samych powodów, dla których na rynku jest salceson – i są kabanosy.
Tu włączają się socjaliści domagając się, by biedny człowiek miał dostęp do równie dobrych lekarzy i leków, jak bogaty. Jest to oczywisty absurd. Zresztą: nawet za Stalina w Sowietach nigdy nie było równego dostępu do lekarzy i lekarstw.
Owszem: był jeden kraj, w którym bogatych zrównano z biednymi: Kambodża za rządów dra Pol-pota. Równość tam osiągnięto, bo w ogóle żadnych lekarstw nie było, a bosonodzy lekarze leczyli ziołami.
Tak więc: równości osiągnąć się nie da – ale dążąc do niej można wszystko zepsuć. Socjaliści mówiący, że medycyna to dziedzina ważna, a buty nie, więc trzeba nią ręcznie sterować – powinni odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego w nieważnej dziedzinie ma być dobrze – a w ważnej co i raz muszą występować braki?”.
I ludzie umierają...
eMBe/Korwin-Mikke.pl

