Miałem dziś przyjemność jechać autostradą A2. Podwójną przyjemność.

 

Najpierw była to przyjemność raczej nudnawa: mknąłem 150 km/h po równym asfalcie. Przyjemność była parokrotnie przerywana przykrością zapłacenia w bramce. Średniowieczna metoda płacenia myta...

 

Pora na jakiś viatoll dla ludu. Aha: wszystkim protestującym przeciwko tego typu metodom przypominam, że mamy liczniki prądu i rachunki telefoniczne – też umożliwiające sprawdzenie tego i owego...

 

I jakoś mało kto protestuje.

 

A potem, w Strykowie, zacząłem walczyć z „polską drogą”. Trzeba bowiem wiedzieć, że akurat teraz drogowcy wzięli się za remontowanie zwykłych szos w tych okolicach – jak gdyby nie mogli poczekać na oddanie A2 do użytku!! A może nawet w tym oddaniu dopomóc.

 

Polnische Wirtschaft – że tak powiem po europejsku.

 

A na czym polegała przyjemność? Na tym, że wyobrażałem sobie, jak przez te drogi będą się za trzy tygodnie przebijali kibice z Zachodniej Europy!

 

Miałem atak Euroschadenfreude...

 

eMBe/Jkm.nowyekran.pl