12 LISTOPADA 2016
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: 3 J 5-8; Ps 112,1-6; 2 Tes 2,14; Łk 18,1-8
Rozważania: Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
Książka na dziś: Miłosierdzie w życiu Ojca Pio
DZISIEJSZE CZYTANIA
(3 J 5-8)
Ty, umiłowany Gajusie, postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz braciom, a zwłaszcza przybywającym skądinąd. Oni to świadczyli o twej miłości wobec Kościoła; dobrze uczynisz zaopatrując ich na drogę zgodnie z wolą Boga. Przecież wyruszyli w drogę dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan. Powinniśmy zatem gościć takich ludzi, aby wspólnie z nimi pracować dla prawdy.
(Ps 112, 1-2. 3-4. 5-6)
Refren: Błogosławiony, kto się boi Pana
Błogosławiony człowiek, który się boi Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.
Dobrobyt i bogactwo będą w jego domu,
a jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze.
On wschodzi w ciemnościach jak światło prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swymi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
(2 Tes 2, 14)
Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.
(Łk 18,1-8)
Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ
OREMUS
Poprzez modlitwę Bóg może nas wciąż na nowo obdarowywać, przy czym owoce naszej modlitwy zależą od naszych pragnień i wiary. Modlitwa nas przemienia, po niej zawsze jesteśmy inni. Chroni nas przed kompromisami ze złem, oczyszcza serce, uzdalnia do przebaczania. Niewiele trzeba, by modlitwa była dobra. Wystarczy, żeby była szczera i regularna. Znalezienie na nią czasu może być trudne; wymaga konkretnej decyzji, a nawet walki. Stawką w tej walce jest jakość naszego życia tu i w wieczności.
Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 68
O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY OCD
Wzdychania oczekującego
„Usłysz, Panie, głos mój — wołam: zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie” (Ps 27, 7)
„Nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). Nie jest rzeczą daremną oderwać się od wszelkiego dobra stworzonego i szukać jedynie Boga, by żyć nadzieją doskonałego zjednoczenia z Nim, Bóg bowiem miłuje człowieka i dał mu swoją miłość właśnie w tym celu, by uczynić go zdolnym do zjednoczenia z sobą przez osobistą przyjaźń.
Miłość, cnota, która wieńczy i doskonali wiarę i nadzieję, jest również cnotą, która doprowadza do końca oczyszczenie rozpoczęte właśnie przez wiarę i nadzieję, opróżniając wolę z wszelkiego uczucia, które nie jest Bogiem. „Gdzie jest prawdziwa miłość Boga — mówi św. Jan od Krzyża — tam nie ma miłości własnej ani swoich spraw” (N. II 21, 10). Bóg nie przyjmuje miłości cząstkowej, nie dopuszcza współzawodników; On sam rozkazał: „Będziesz miłował twojego Boga, Pana, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6, 5). Taka całkowicie wyłączna miłość wymaga, aby wola została oczyszczona i opróżniona ze wszystkich uczuć, które rozpraszają jej siły, przeszkadzając wypełnić wielkie przykazanie miłości Boga. Dlatego Jezus oświadcza bez niedomówień: „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37). Bóg uczynił człowieka zdolnym kochać, dlatego żąda dla siebie pierwocin jego miłości, nie ustępuje innym pierwszego miejsca w sercu swojego stworzenia. Im bardziej zaś człowiek wzrasta w miłości Bożej, tym bardziej miłość ta ześrodkowuje i pochłania wszystkie siły woli, odrywając ją i opróżniając z wszelkiego innego uczucia. Lecz wzrastać w miłości Bożej nie znaczy kosztować jej radości; owszem, w nocy ducha Bóg pozbawia tych smaków, ponieważ chce, aby człowiek nauczył się Go miłować, nie szukając własnej pociechy i pokrzepienia. Dusza wówczas „jest oschła i zimna, a tylko czasem gorliwa. Nie znajduje również w niczym ulgi, nie ma żadnej myśli pocieszającej, nie może nawet podnieść serca do Boga” (J.K.: Ż.pł. 1, 20). To nie znaczy, że nie umie kochać, nawet wzrasta w miłości i jeśli mimo tylu utrapień trwa w wierności Bogu, jej miłość stanie się czystsza i mocniejsza. Człowiek, postępując w wierze, nadziei i miłości, oczyszcza się i przechodzi noc ducha, nie błądząc w ciemnościach i w oschłości, cnoty te bowiem mocno zakotwiczają go w Bogu.
O Boże, dopomóż mi! O Boże, nie opuszczaj mnie w tej ostatniej chwili! O Boże, udziel mi mocy, bo wszystkie moje siły ustają. Nie potrafię już nic: podtrzymuj mnie swoją łaskawą dłonią! O Boże, Ty zasnąłeś w lodzi duszy mojej, a burza morska ogarnia mnie... Panie Jezu, bez Ciebie nie może tam być uciszenia.
O słodki Jezu, jak twarde są te słowa nakazujące mi, abym wzięła krzyż!... Czyż nie wiesz, jak bardzo jestem słaba w cierpieniu? Jak jestem biedna? Jeśli Ty, będąc jasnością światła wiecznego... zostałeś ukrzyżowany, ja, będąc ziemią i prochem, czyż będę wolna od tego krzyża? Ty nie popełniłeś grzechu, a zostałeś ukrzyżowany dla mnie, to czyż ja odmówię ukrzyżowania dla Ciebie? Daj mi, Panie, tę wielkość ducha oraz wdzięczność. Niechaj pragnę z całego serca cierpieć dla Ciebie, być ukrzyżowaną dla Ciebie (bł. Kamila da Varano).
Oko, które wszystko widzisz, Boże życia, dobroci, nadziei, wysłuchaj wzdychań mojej zbolałej duszy!
Panie Jezu... który dla nas przyjąłeś ciało i naszą naturę, aby nas uczynić uczestnikami swojej boskiej natury... racz — błagam Cię o to, o Miłosierny, abyś na nowo stworzył mnie, naczynie gliniane, rozbite i zniszczone, zaklinam Cię, abyś raczył ulać mnie na nowo... w ogniu Twojego słowa, Twój obraz zniekształcony przez grzech... Oczyść mnie, błagam Cię o to, o mój Dobroczyńco!... Nie odpłacaj mi złem za zło z powodu moich złych czynów... Ty dajesz życie wszystkim dzięki swej woli zbawienia.
O Królu nieba... spraw, abym zakotwiczył się w nadziei położonej w Tobie w sposób niezłomny i abym przyodział się, według słowa Izajasza, w siłę Twojego potężnego ramienia i pierwotną czystość, aby okazała się chwała i słodycz Twojego Bóstwa, dawcy wszelkich darów (św. Grzegorz z Narek).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 455
TZW/mateusz.pl
