Zdjęcie Jezusa-hipstera od dawna robi furorę w sieci. Teraz postanowił sięgnąć po nie „Newsweek”. Kierownictwo zdało sobie sprawę, że Jezus na pierwszej stronie podnosi sprzedaż numeru o 45% więc wpadli na to, że jak „Zbawiciel” zostanie „zrobiony” na hipstera to sprzedaż musi wręcz poszybować. Jednak prowokacja nie jest pusta jak przerabianie Józefa i Maryi na parę gejowską, co pokazał niedawno polski tygodnik. W środku numeru znajduje się bowiem tekst wzbudzającego skrajne emocję publicysty Andrew Sullivana, który nawołuje do porzucenia Kościoła i pójścia za Jezusem. Sulivan uważa, że chrześcijaństwo zostało zniszczone przez politykę i duchownych. Jego zdaniem Biblia jest źle interpretowana a duchowni się skompromitowali. Tekst Sulivana jest pełen oskarżeń Kościoła katolickiego o zdradę przesłania Jezusa. Dostaje się również protestantom. Autor pisze, że wzorem dla niego jest nie tylko św. Franciszek z Asyżu, który żył według słów Jezusa, ale również Tomasz Jefferson, który jego zdaniem w wyciął z Pisma Świętego fragmenty o nauczaniu Jezusa, tworząc alternatywną wersję Biblii bez cudów. Innym autorytetem dla niego jest babcia, która nie rozstawała się z różańcem. Mieszanka tego wszystkiego może więc oczyścić według niego wiarę. W tekście Sullivan stawia tezę, że można i trzeba rozdzielić Kościół od Jezusa i podążać tylko za Zbawicielem. Zastanawia się on również jaka jest rola Chrystusa w 2012 roku.  


Sullivan jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych publicystów w USA. Określa się jako wierzący katolik,  jednak broni homoseksualistów i uważa, że Biblia potępia homoseksualizm  tylko w powiązaniu z prostytucją i pogańskimi praktykami. Na dodatek sam jest homoseksualistą, który nie stroni od skandali. W 2008 roku Sullivan określał się jako „religijny sekularysta”. Krytykował również wybór na papieża Benedykta XVI-go, który według niego jest zbyt ortodoksyjny. Tekst Sullivana w „Newsweeku” jest dosyć klasycznym przykładem skrajnego modernizmu, który spowodował wyludnianie się Kościołów w wielu krajach świata. Warto natomiast go przeczytać jak wszystko co pisze ten oryginał. Sullivan określa się jako polityczny konserwatysta. Do 2003 roku popierał on George W. Busha, wojnę z terroryzmem i gorąco wpierał elementy neokonserwatywnej ideologii. Był nawet oskarżany o sprzyjanie demonizowanym na każdym kroku „neokonom”. Na dodatek Sullivan określa się on jako syjonista, który jednak skrytykował ostatnio za kilka posunięć Izraela. Na łamach „The New Republic” został nawet oskarżony wrogość wobec Żydów. Sullivan popierał piórem wielu polityków. Z Georga W. Busha przerzucił się na Johna Kerry’ego, by poprzeć końcu Arnolda Schwarzennegera. Z sympatią spoglądał również w stronę Baracka Obamy.  Kilka lat temu ten znany publicysta przerzucił swoje poparcie na… Rona Paula, który jest jego zdaniem gwarantem wolności Amerykanów.


Trudno się więc dziwić, że redakcja „Newsweeka”, która potrzebuje sukcesu na rynku postanowiła umieścić przy tekście Sullivana kontrowersyjny wizerunek Jezusa. Jednak mimo wszystko, z tekstem publicysty można polemizować i jest on pewnym punktem odniesienia dla debaty. Szokująca dla wielu chrześcijan okładka jest w jakimś stopniu uzasadnionym dodatkiem (choć mnie się nie podoba) do tez publicysty. Niestety polscy kieszonkowi skandaliści obrażali chrześcijan przy okazji wywiadów z Palikotem czy Dodą. I taka właśnie jest równica między „tykaniem” Jezusa i chrześcijaństwa w Polsce, a tym co robią Amerykanie.


Łukasz Adamski