Dzień zapewne był gorący, a kolejka posuwała się powoli. Niektórzy patrzyli na Niebo i wypatrywali znaku. Nie przyszli tu, by przeprawiać się na drugą stronę, ale wysłuchać Jana, o którym było ostatnio głośno. „Plemię żmijowe!” Tak im mówił, a oni go słuchali. „Siekiera już do korzenia przyłożona” – mówił głosem nieco monotonnym.

Nosił przepaskę z wielbłądziej skóry i jadł tylko miód z szarańczą. Niektórzy mieli go za Mesjasza. Myśl o tym, że pewnego dnia przyjdzie Zbawiciel, który wypełni wszystko, co napisano, zdążyła się już przyjąć w wielu kręgach.

To na pewno on – szeptali niektórzy. Patrzcie, jak pewnie mówi i nie boi się Heroda.  Jeszua przysłuchiwał się im w milczeniu. Kimkolwiek Jan był, z pewnością przemawiał jak prorocy z dawnych czasów. Ci, o których mówiono w szkołach, w synagogach i po domach. Władza takich nie lubi.

Piętnasty rok rządów Tyberiusza, czasy panowania nad Galileą tetrarchy Heroda, wprawdzie nie tak sprawnego władcy jak ojciec, ale równie pewnie trzymającego władzę. W Judei swoje wpływy umacniał namiestnik Poncjusz Piłat. Belle epoque.

Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone – za kogo ma się ten Jan? Kto ma dwie suknie, niech jedną odda. Kto pobiera za duże cło, niech tego zaprzestanie. Żołnierz niech poprzestanie na swoim żołdzie.

Jeszua słyszał już o tym, co ludzie mówią o Mesjaszu. Słyszał też kiedyś, jak Jan mówił, że to nie on. Głos wołającego na pustyni – wspominał Jan Izajasza. Trzeba prostować ścieżki Panu. Miał zwyczaj zanurzać ludzi w wodzie. Oni wyznawali grzechy, a Jan mówił, że chrzci tylko wodą. Potem przyjdzie Mesjasz, który ochrzci ich duchem. Czyńcie pokutę.

Ludzie się go bali, a jednak przychodzili. Jan wołał: Pośród was stoi ten, którego nie znacie. Patrzyli się po sobie.

Jeszua stał z innymi, choć nie miał czego wyznawać. Czy kiedy wchodził doi Jordanu już to rozumiał? Ważne, że Jan rozpoznał. Rozstąpiło się niebo.

+++

Zgodnie z Hugonem od św. Wiktora, z upływem czasu i przybliżaniem się czasu łaski, należało ustanawiać coraz to nowe sakramenty. W pewnym sensie w Janie zaczął się czas łaski, bo choć nie była to łaska sama w sobie, to jednak przygotowywał on łasce drogę.

Przywołanie dzisiaj obrazu Jezusa, który oczekuje wraz z wielkim tłumem na chrzest Janowy, jest wejściem w ten jedyny i niepowtarzalny czas łaski. Według niektórych, Jezus w tym momencie uświadomił sobie, kim jest naprawdę.

 

Mateusz Matyszkowicz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »