Po skargach i oburzeniu na jawną dyskryminację, „Wyborcza” staje na wysokości zadania. Rusza w teren i sprawdza, czy właściciele Klubu naprawdę dyskryminują płeć piękna. Jak tłumaczy właściciel klubu, „Tabliczka miała poskromić ciekawskie klientki, które przychodziły do lokalu, żeby upolować kilka pikantnych zdjęć panów spotykających się w klubie albo poświecić telefonem komórkowym dla żartu. Teraz informacja zakazująca wstępu do darkroomu jest nieco łagodniejsza w formie, ale treść zawiera tę samą.”
Wbrew życzliwym tłumaczeniom, „Gazeta” pozostaje niepocieszona: „przypadek krakowskiego klubu z oznaczeniami nieprzyjaznymi dla kobiet mimo wszystko jest odosobniony.” - czytamy.
Rzadka to sytuacja, ale stoimy z „Wyborczą” ramie w ramię. My także jesteśmy gorącymi zwolennikami akcji. Kobiety do Darkroomów! Gorąco wspieramy wysiłki „Wyborczej”, aby umożliwiać geyom poznanie kobiet!
Na tym jednak nie koniec. „Wyborcza” za pośrednictwem Marcina, mieszkającego w Londynie, stawia poprzeczkę wyżej: „W Anglii nie ma takich oznaczeń, może dlatego, że ludzie są po prostu bardziej kulturalni i nie wchodzą do darkroomu, jeśli nie mają po co. Zresztą tu darkroomy są już niemodne, teraz triumfy święcą gejowskie i lesbijskie sauny.” Tak więc wyżej poziom, więcej kultury, popieramy kąpiele wodne i prosimy wszystkich właścicieli klubów – wszystko jedno jak, na żabkę czy na delfinka – pozwólcie kobietom popluskać z geyami!
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
