Jakiś czas temu jeden z Blogerów Frondy napisał, że musiał usunąć swoje konto, które go identyfikowało w realu, gdyż jego szef zapowiedział, że dalsze prowadzenie bloga na tym portalu spowoduje zwolnienie z pracy. Rozmowa oczywiście prywatna, być może tylko takie gadanie ale poraża sam fakt, że rozmowa taka w ogóle miała miejsce. Prawo obowiązujące w Polsce wyraźnie stanowi, że nie wolno dyskryminować pracownika ze względu na poglądy polityczne, społeczne, religię czy inne tego typu czynniki. Wyobraźmy sobie, co było, gdyby jakiś szef, nieważne instytucji publicznej czy firmy prywatnej oświadczył, że zwolnić z pracy kogoś za orientację seksualną czy poglądy lewicowe. Zresztą oburzenie taką postawą byłoby jak najbardziej uzasadnione i słuszne. Tylko… dlaczego nie dotyczy to wszystkich w jednakowym stopniu?
Bywają i sytuacje, znane administracji (osoby, których rzecz dotyczy zastrzegają anonimowość, czemu nie należy się dziwić), kiedy ktoś usuwa swoje wpisy obawiając się, że mu zwyczajnie zaszkodzą. I nie chodzi bynajmniej o treści agresywne, niezgodne z prawem czy dla kogokolwiek obraźliwe, chodzi o wyrażenie poglądów (oczywiście innych niż obowiązujące na salonach) na temat na przykład parad równości czy żądań środowisk gejowskich. Wniosek z tego jeden- swoboda głoszenia własnego zdania jest ograniczana… Można mieć kłopoty w pracy albo być narażonym na agresję z powodu światopoglądu niezgodnego z przyjętym w środowiskach tzw. „postępowych”.
Niżej podpisana spotkała się z jeszcze inną sytuacją. Prowadzenie bloga na Frondzie zostało uznane (bez przeczytania choćby jednego zdania- dlaczego? bo rozmówca „nie czytuje mowy nienawiści i skrajnych wypowiedzi”) za oszołomstwo i świadectwo braku kultury politycznej!!! Podkreślam- bez czytania. Sam fakt pisania tutaj jest dowodem… Na uwagę, że to chyba zbyt pochopny wniosek padła odpowiedź- to chyba oczywiste, ogólnie wiadomo… Skąd ogólnie wiadomo?- ano z internetu i lektury prasy, między innymi popularnego dziennika o elekcyjnej nazwie. No cóż, widać środki piorące do mózgów działają bardzo skutecznie zastępując samodzielne wyrabianie sobie opinii powtarzaniem propagandowych haseł.
Rzecz jasna, Fronda nie jest pod tym względem jakimś szczególnym wypadkiem, źródłem problemów może być na przykład noszenie breloczka „Nie wstydzę się Chrystusa” i zawieszenie przez nauczyciela krzyża w klasie co już przerabialiśmy. Pełzająca ateizacja trwa.

