Wniosek o wyłączenie postawiło SLD wobec dwojga sędziów: Teresy Liszcz i Mirosława Granata. Ta pierwsza, jako posłanka PC, pracowała nad ustawą o Komisji Majątkowej, "przestępstwem" tego drugiego jest to, że w latach 1995-2001 był pracownikiem KUL, a obecnie pracuje na UKSW.
- W sprawach o zabarwieniu światopoglądowym nie powinni orzekać sędziowie zatrudnieni na uczelniach wyznaniowych – oznajmia dr Paweł Borecki, autor wniosku lewicy. Postkomuniści chętnie wyłączyliby również ze składu orzekającego Marka Kotlinowskiego, w przeszłości prezesa LPR. – SLD nie występuje o jego wyłączenie, ale związki z nacjonalistyczną i klerykalną partią budzą wątpliwości co do jego bezstronności – uzupełnia Borecki.
A mnie trudno nie zadać pytania, czy w takim razie ze składu sędziowskiego nie należałoby wyłączyć wszystkich sędziów, którzy kiedykolwiek byli w PZPR. To bowiem ta partia najpierw ukradła nie swoje, a potem postanowiła częściowo (mniej więcej dziesięć procent z tego, co wcześniej zagrabiła) oddać. Warto też zastanowić się, czy prawni i majątkowi spadkobiercy PZPR, a tym jest SLD, powinni mieć w ogóle prawo do zajmowania się majątkiem Kościoła. A przynajmniej czy powinni mieć do tego prawo, zanim sami rozliczą się z tego, co przez lata nakradli i z czego do dzisiaj żyją!
TPT/Gazeta Wyborcza
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

