Młody mężczyzna w żółtym t-shircie, który wszedł z plecakiem na teren świątyni Erawan ma być sprawcą zamachu, w którym zginęło 18 osób. Służby nie wykluczają, że może być obcokrajowcem.
Poniedziałkowy atak terrorystyczny w Bangkoku przeprowadziła zorganizowana grupa – podała tajska policja. W wybuchu bomby w centrum miasta zginęło 20 osób, a ponad 100 zostało rannych. Eksplozja bomby w centrum Bangkoku. Zginęło 18 osób, 117 jest rannych. Polskie MSZ radzi unikać miejsc publicznych. Zamachowiec wciąż pozostaje nieuchwytny. Służby szukają też dwóch innych mężczyzn widocznych na monitoringu.
– Na pewno nie działał sam. To jest siatka – powiedział w środę komendant główny policji Somyot Poompanmoung.
Jak informuje portal BBC News, świątynia Erawan została już otwarta. Do tej pory żadna organizacja nie przyznała się do zamachu. Władze nie obarczyły też na razie żadnej grupy odpowiedzialnością za atak bombowy, który ich zdaniem miał zaszkodzić gospodarce. Według dowódcy armii generała Udomdeja Sitabutra nie przypomina on pod względem taktyki ataków separatystów z południa Tajlandii.
Tymczasem we wtorek miał miejsce inny incydent: ładunek wybuchowy został rzucony na nabrzeżu w Bangkoku. Nikt nie został ranny, ale władze nie wykluczyły, że incydenty mogą być powiązane.
W 2014 roku drastycznie spadła liczba turystów w Tajlandii z powodu wielomiesięcznych protestów antyrządowych, a następnie zamachu stanu; turystyka generuje ok. 10 proc. PKB Tajlandii.
KJ/Tvp.info
19.08.2015, 18:12
Jest rysopis zamachowca z Bangkoku
/
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
