Łatwiej jest powiedzieć, czym film Jana Komasy NIE będzie. Jak zapowiada producent, „Miasto44” nie będzie filmem historycznym, ani dokumentem o przebiegu Powstania. Mimo, że rozgrywa się w walczącym Mieście, opowiada historię ludzi, a nie oddziałów czy barykad. Reżyser nie aspiruje, by jego film był argumentem w dyskusji na temat Powstania. „Nasz film ma przekazywać emocje, a nie ważyć racje czy odsłaniać kulisy podjętych przed 70 laty decyzji. To zostawiamy historykom” - deklarują twórcy filmu.

Miasto44” nie będzie także pomnikiem. „Nie chcemy składać hołdu. Opowiemy historie prawdziwych młodych ludzi. Niektórzy z nich zachowali się pięknie, inni załamali się i stchórzyli. Jedni marzyli o poświęceniu, inni o kochaniu się z dziewczyną. Nie szukamy spiżowych bohaterów” - zapewniają twórcy obrazu. Ich film nie będzie także traktował o polityce. Czym więc będzie „Miasto44”? Opowieścią o miłości, młodości i walce...

Trudno ocenić, na ile realnym obrazem będzie „Miasto44” jeśli pozbawić opowieść tych wszystkich wątków, których twórcy nie zamierzają poruszać. Jedno jest pewne – na widzów czeka widowiskowe kino akcji. W końcu ma to być największe przedsięwzięcie polskiej kinematografii w 2014 roku z budżetem w wysokości 24 milionów złotych. I już zwiastun daje konkretną próbkę zrealizowanego z hollywoodzkim rozmachem obrazu – za efekty specjalne odpowiada bowiem Richard Bain, współpracownik Christophera Nolana czy Petera Jacksona, którego pracę mogliśmy oglądać m.in. w „Casino Royale” czy „Incepcji”.

Zdjęcia do filmu trwały tyle, ile Powstanie – 63 dni. Przez cały czas realizacji „Miasta44” ekipa współpracowała z Powstańcami. Nie wszyscy są jednak zadowoleni z efektów pracy Jana Komasy. „My oczekiwaliśmy, że to będzie film, który w pewnym sensie odda i nastrój tamtych chwil i nas samych. Pokaże nas zgodnych, przyjaznych sobie, mających przed sobą pewien cel. A doznałem zawodu” – mówił w rozmowie z Natemat.pl Edmund Baranowski.

Powstańcom nie podobają się przede wszystkim sceny seksu oraz wulgarność. „Ja, chłopak urodzony na Woli, takich wulgaryzmów w życiu nie słyszałem. Gdyby ktoś z nas sobie na nie pozwolił, to od razu miał cztery godziny pod karabinem. Dowódca nie pozwalał na takie rzeczy. Mam nadzieję, że część tych wulgaryzmów zostanie usunięta” - wyrażał nadzieje ppłk. „Jur”. Inny dodawał, że walczący myśleli wtedy o przeżyciu, a nie przeżyciach seksualnych.

Wątpliwości budzi też scena, w której powstańcy podrzynają gardła niemieckim jeńcom. „To obraza powstańców” - oceniał jeden z kombatantów. Z kolei Martyna Weryńska z Akson Studio zapewniała, że nikt nie zamierza epatować seksem, a konsultacje z kombatantami – także te nieformalne – trwają na każdym etapie produkcji filmu. Wiele zgłaszanych przez powstańców uwag miało być uwzględnionych.

Czy efekty zadowolą i młodzież, która będzie głównymi odbiorcami obrazu i kombatantów, którzy przecież najlepiej wiedzą, jak wyglądała walka w Powstaniu? Obraz Jana Komasy (twórcy głośnej „Sali samobójców”) wejdzie do kin 19 września. Uroczysty pokaz przedpremierowy odbędzie się w 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego na Stadionie Narodowym, gdzie „Miasto44” obejrzy 15 tys. widzów.

Beb

Oficjalny fanpage filmu na Facebooku TUTAJ