Kartuzi niewątpliwie fascynują. Każdy, kto obejrzał „Wielką ciszę” zapewne szukał później książek na ich temat. I ze mną nie było inaczej. Ostatnio wpadła mi w ręce książka „Rana Miłości”, więc natychmiast ją pochłonąłem. Ale zamiast wiedzy o kartuzach dostarczyła mi ona ogromnie dużo wiedzy o modlitwie i życiu duchowym. Wiedzy, z której skorzystać mogą nie tylko mnisi czy pustelnicy, ale także ludzie świeccy.
Niezwykle mocno brzmią w niej bowiem przypomnienia, że życie religijne nie dokonuje się pośród uniesień, zachwytów, ale w codzienności. Żmudnej, ciężkiej, w której nie dostrzegamy już śladów obecności Boga i popadamy w schematy. To w tym świecie, w celi, ale przecież dokładnie tak samo w domu, wśród rozbieganych dzieci czy w pracy, gdzie nie zawsze wszystko jest tak, jak być powinno, doświadczamy Boga, spotykamy się z Nim, oczyszczamy swoje życie. „W naszym życiu monastycznym nie są najważniejsze chwile uniesień czy nawet przeżycia religijne, jakich doznajemy. Najważniejsza jest wytrwałość w codziennej modlitwie, codzienna wierność stanowi, który wybraliśmy; nieustanny wysiłek, aby żyć dla Pana w Duchu Miłości przez cały dzień” - podkreśla mnich kartuski.
Istotą tak przeżywanej wiary jest zaniesienie wszystkiego Jezusowi, stanięcie przed Nim w prawdzie o sobie i pozwolenie, by On wejrzał na nasz stan. „Ilekroć odkrywam jedno z paraliżujących mnie ograniczeń, najważniejsze jest wtedy nie podejmować bezpośredniej walki z nim, bo przeważnie zadowoli mnie odcięcie gałęzi, i nie sięgnę do korzeni. To, co się liczy, to odkrycie korzeni i wyrwanie ich, niezależnie od ich brzydoty i przykroś, jaka temu towarzyszy. Problemem jest przyjęcie ich takich, jakie są, i oddanie ich świadomie i dobrowolnie Zbawicielowi” - podkreśla mnich. „Musimy się nauczyć, bez fałszywego wstydu, stawać wobec Boskiego lekarza w całej naszej nędzy, uczciwie przyznając się do tego, co w nas złe, nieprawdziwe i sprzeciwiające się Bogu. Tylko On może nas wyleczyć” - uzupełnia.
Nie brak w tej książce jednak także porad, które wprost można zastosować w swoim życiu. I to niezależnie od tego, czy jest to życie mnicha, kapłana, siostry czy świeckiego. „Jakość naszej modlitwy jest funkcją tego, jak spędzamy dzień. Jeśli mądrze i w sposób uporządkowany podejdziemy do całości naszych codziennych obowiązków – do spoczynku, sposobu spożywania posiłku, czasu odpoczynku – to jest to najlepsze przygotowanie do skupienia, gdy przychodzi czas przeznaczony na modlitwę” - zauważa autor. A takich rozsianych po całej książce uwag, wskazówek i myśli jest wiele. I dlatego tę książkę trzeba przeczytać. Nie po to, by wiedzieć więcej o kartuzach, ale by wiedzieć więcej o sobie.
Tomasz P. Terlikowski
Rana miłości. Konferencje kartuskie, tłum. T. Lubowiecka, M. Sokalski, Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2011.
