Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim poinformowała, że główny – dotyczący podejrzenia o czyny zabronione wobec nieletnich – wątek sprawy trafił do Łodzi. Powodem jest to, że piotrkowscy prokuratorzy nie znaleźli dowodów na to, że mogło do nich dojść na terenie ich miasta. - Jeśli jakieś czyny tego rodzaju miały miejsce, to miały one miejsce na terenie Łodzi, konkretnie na terenie dzielnicy Polesie, kiedy to duchowny pracował w jednej z tamtejszych parafii – mówił rzecznik piotrkowskiej prokuraturyWitold Błaszczyk, który podkreślił, że prokuratura nie rozstrzyga czy takie czyny miały miejsce czy nie.

Prokuratura Łódź-Polesie potwierdziła, że sprawa do niej trafiła. Jej pracownicy potwierdzają także, że prawie piętnaście lat temu prowadzone w niej było postępowanie przygotowawcze wobec ks. Bochyńskiego, które zarzucano „innych czynności seksualnych” wobec 16-latka. Postępowanie zostało wówczas umorzone.

Przypomnijmy, że sprawa rozpoczęłą się od wywiadu udzielonego przez księdza miejscowemu portalowi epiotrkow.pl. Ksiądz przekonywał w nim, że dzieci same „wchodziły” do łóżek dorosłych. Trzeba by porozmawiać z ludźmi, którzy w życiu tego doświadczyli. Nie wiem, o jakim czasie bycia dzieckiem mówimy. Bo jeżeli mówimy o dziecku 3-letnim (bo i takie przypadki pedofilii miały miejsce), to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci „wchodziły” do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka” - podkreślał ksiądz.

Dziennikarka dopytuje, czy dorosły może na taki wybór pozwolić i wskazuje, że „10-latek nie jest świadomy do końca konsekwencji swoich decyzji!?”. A ksiądz dalej brnie w argumentację pedofilską. „Globalnie można powiedzieć, że pewnie nie. Natomiast w pojedynczych przypadkach świadomość niektórych dzieci może być bardzo dorosła, dojrzała. Są to niewątpliwie wyjątki, niemniej jednak one są. Trzeba wiedzieć, że reguły są regułami, natomiast odstępstwa w jedną, jak i w drugą stronę istnieją. Postawienie takiej tezy, że czasami dzieci prowokują do czegoś, nie jest też tak do końca bezpodstawne” - dodawał.

TPT