Na nagraniu widać rozmowę pacjentki z pracownicą kliniki. Ta pierwsza deklaruje, że planuje abortować dziecko, jeśli jest to dziewczynka, ale zachować je przy życiu, jeśli jest to chłopiec. Pracownica kliniki należącej do aborcyjnego giganta Planned Parenthood nie próbuje ratować życia dziecka. Przeciwnie: zapewnia, że matka nie spotka się w jej klinice z "osądzaniem". Instruuje też matkę, co ma robić, żeby wykonać potwierdzające płeć badanie USG, korzystając z ubezpieczenia zdrowotnego. Przestrzega, by nie mówić lekarzowi o celu badania, bo mógłby odmówić jego wykonania. Badanie może być wykonane w dość zaawansowanej ciąży, więc jeśli się okaże, że to dziewczynka, wykonana zostanie tzw. późna aborcja (w piątym miesiącu ciąży).

 

Organizacja Planned Parenthood zorientowała się zawczasu, że jest celem dziennikarskiej prowokacji i próbowała zapobiec kompromitacji. W opiniotwórczym portalu Huffington Post umieściła informacje, mówiące o tym informacje. Oficjalnie potępiła aborcje ze względu na płeć. Jednak nie zaprzeczyła, że mają one miejsce w jej klinikach, znajdujących się w stanach, których prawo to dopuszcza.

 

Organizacja Life Action, która przeprowadziła opisaną prowokację, już wcześniej publikowała w internecie filmy kompromitujące Planned Parenthood. Na jednym z nich można było zobaczyć, że aborcjoniści byli gotowi zabić nienarodzone dziecko nieletniej bez informowania o sprawie policji, choć zgodnie z prawem mieli taki obowiązek (współżycie z nieletnią jest przestępstwem traktowanym na równi z gwałtem).

 

eMBe/Gosc.pl/LifeSiteNews.com