Ułaskawienie dotyczy wyroku w procesie jaki wytoczył dziennikarzowi były funkcjonariusz SBpłk. Ryszard Bieszyński z art.212 kodeksu karnego o naruszenie dobrego imienia. Chodziło o nieprzychylny komentarz Jachowicza zamieszczony w „Dzienniku” latem 2007 roku. Były esbek poczuł się urażony, bo krytyczny tekst komentarza naruszający jego dobre imię był rzekomo przeszkodą w znalezieniu przez niego pracy.

 

Sąd uznał dziennikarza winnym i wymierzył mu karę w postaci bardzo wysokiej grzywny, która przerastała jego możliwości finansowe. W związku z tym rok temu do Jachowicza zapukał komornik z roszczeniami, które zwiększyły wymierzoną przez sąd grzywnę o prawie o blisko 60 procent. Kara urosła do ponad 18 tys. zł., którą należało uregulować natychmiast, by wstrzymać egzekucję komornika.

 

Dzięki dziennikarskiej solidarności Jachowiczowi udało się wpłacić pierwszą ratę, ale nadal pozostawała kwestia uznania redaktora za winnego, co wiązało się z wpisaniem go do rejestru skazanych. Niezależnie od pomocy materialnej środowisko dziennikarskie wystosowało do prezydenta RP wniosek o ułaskawienie Jachowicza.

 

Ułaskawienie, o jakim dowiedział się w piątek redaktor, obejmuje właśnie kwestię zatarcia skazania, czyli uznania Jachowicza jako człowieka nie karanego. - Nie ukrywam, że decyzja Bronisława Komorowskiego, niezależnie od wszystkich poprzedzających ją okoliczności bardzo mnie uradowała – powiedział w rozmowie z Wpolityce.pl. - Chciałbym gorąco podziękować dziesiątkom osób bliskim i znanym mi oraz nieznanym, którzy rok temu wsparli mnie materialnie oraz setkom tych, który poparli wniosek o ułaskawienie. Wiem, że w jakimś stopniu to nasza wspólna radość – dodał.

 

eMBe/Wpolityce.pl