Jak na razie dzięki pracy rabinów pobrało się jedenaście par. Z jedną z nich dziennikarze dziennika „Haaretz” przeprowadzili mailowy wywiad. Etti i Roni pobrali się pięć lat temu. Obecnie mają już dwójkę dzieci, i jak sami twierdzą, są szczęśliwą parą prowadzącą normalne życie. – To niewiarygodne – piszą małżonkowie w mailu do gazety. – Sześć lat temu nigdy nie myśleliśmy o tym, że kiedykolwiek będziemy tak szczęśliwi. Wszystko widzieliśmy w czarnych barwach, sądziliśmy, że utraciliśmy szansę na normalne życie. Ale teraz wszystko układa się świetnie – uzupełniają.
Roni ma obecnie 35 lat i prowadzi biznes, Etti ma trzydzieści lat i jest pielęgniarką. Mężczyzna przechodził już próbę zmiany skłonności seksualnej, ale nie zakończyła się ona powodzeniem. Zanim wstąpił w związek małżeński miał kilku partnerów, aż wreszcie nadszedł czas gdy stwierdził: „to nie dla mnie, chce mieć rodzinę i dzieci”. Kobieta weszła tylko w jedną dłuższą relację lesbijską, ale zrozumiała, że ważniejsza jest dla niej życie w normalnej rodzinie.
Ich małżeństwo nie jest jednak autentyczne. Małżonkowie śpią jednym pokoju, by dzieci miały wrażenie normalności, ale nie razem. Potomstwo także nie zostało poczęte w sposób naturalny, ale za pomocą zapłodnienia in vitro. Oboje zastrzegają jednak, że religijny zakaz relacji seksualnych z osobami tej samej płci jest dla nich niezwykle ważny, i że są w takim związku autentycznie szczęśliwi. – Jest nam ze sobą dobrze, jak partnerom biznesowym – mówią małżonkowie. – Jak dobrzy przyjaciele mamy dla siebie wiele szacunku i wiele platonicznej miłości – uzupełniają.
Ich małżeństwo, podobnie jak jedenaście pozostałych, zostało zaaranżowane przez rabina Areleha Harela, który naucza w jesziwie w Elon Moreh, i jest określanym „rabinem dla homoseksualistów”. Wszystkie pary, które skojarzył są nie tylko pod jego duchową opieką, ale również pod okiem specjalistów: psychologów, doradców małżeńskich i pracowników socjalnych. Na podobne małżeństwo czeka już ponad trzydziestu homoseksualistów i dwadzieścia lesbijek. – Oni pragną stworzyć dom, z szansą stania się rodzicami i z uznaniem społecznym – zaznacza rabin. I dodaje, że dotychczasowy sukces zachęcił go do rozwijania tego pomysłu.
Harel zaznacza, że jego propozycja skierowana jest do religijnych Żydów, którzy uznają, że „małżeństwo” homoseksualne jest niedopuszczalne, i którzy nie chcą łamać halachicznego zakazu aktów homoseksualnych. – Większość z tych par zobowiązuje się do tego, że nie będzie miała relacji seksualnych z osobami tej samej płci, ale jeśli zdarzy się im – raz na kilka lat – upadek to nie jest to często traktowane jako zdrada – mówi rabin. – Generalnie jest to sprawa między nimi a Stwórcą – uzupełnia. Niestety „eksperymentalne małżeństwa” nie zawsze kończą się szczęśliwie. Dwa z nich już się rozpadły, a rabin Harel zapewnia, że najbardziej żal mu dzieci, które przyszły w nich na świat, i które teraz cierpią.
Samuel Bracławski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

