- Wiem, że numer z przebierankami jest stary jak świat, ale w dzisiejszych czasach jest wciąż aktualny i wciąż wiele osób bawi do łez – napisał redaktor naczelny „SE”, wymieniając choćby film „Pół żartem, pół serio”.
- Ta kwadratowa szczęka Lemmona, te jego wielkie męskie łapska, te plecy, biodra, łydy i to wszystko wtłoczone w damskie ciuchy i przykryte makijażem. Patrzę na to i zaraz się śmieję. To działa do dzisiaj – stwierdził Jastrzębowski, dodając, że „nieważne, jak człowiek jest wykształcony, jak nowoczesny i oczytany - musi parsknąć, choćby miał do siebie pretensję”.
Jego zdaniem, motyw przebieranek jest uniwersalny, ale „zawsze facet przebiera się za kobietę w określonym celu. Albo chce od czegoś uciec, albo chce coś zdobyć”. -Prawie zawsze mu się udaje, choć ceną, jaką musi za to zapłacić, jest śmieszność. Bardzo kulturalni ludzie potrafią ten śmiech maskować, mnie, jak patrzę na przebierańców, wychodzi to średnio. Cóż, "nobody's perfect" – skonstatował Jastrzębowski.
eMBe/Se.pl
