„Przed 30 laty, wczesnym rankiem 13 grudnia zwróciłem się do Państwa z orędziem, ogłaszając wprowadzenie stanu wojennego. Decyzja ta spowodowana była wyższą koniecznością. Gdybym w identycznych okolicznościach, miał dziś decydować, uczyniłbym to samo. Było w moim długim życiu wiele niezwykłych, trudnych momentów. Ten jednak był szczególnie dramatyczny - poprzedzony miesiącami, tygodniami i dniami, piętrzących się gwałtownie zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych oraz udręką codziennego bytu ludzi, społeczeństwa. W powstałej sytuacji stan wojenny stał się ocaleniem przed wielowymiarową katastrofą. Jednakże choć był on mniejszym złem, stanowił wielki wstrząs, przyniósł różne, bolesne i dokuczliwe dla społeczeństwa konsekwencje. Mam tego gorzką świadomość. Wszystkich, których spotkała jakaś niesprawiedliwość i krzywda wciąż przepraszam. Czynię to raz jeszcze”- pisze w oświadczeniu „do rodaków” Jaruzelski.

 

Historycy polscy i rosyjscy już dawno obalili tezę Jaruzelskiego i jego obrońców. Generał wydaje się jednak sam wierzyć w swoją wersję wydarzeń. Zanosi się na to, że będzie tkwił w tej bajce do końca swoich dni. Jednak prawda i tak zwycięży. Generał zdaje się o tym wiedzieć i do końca walczy o swoje dobre imię. W zderzeniu z faktami nie zostanie ono raczej dobrze zapamiętane przez następne pokolenia. Nawet jeżeli maistreamowe media będą nadal uprawiać bezwstydną propagandę mającą na celu wybielenie generała i innych ludzi honoru.  

 

Ł.A/Gazeta Wyborcza