Generał powtarza do znudzenia, że wprowadził stan wojenny, by zapobiec wejściu Sowietów. Historyk IPN Antoni Dudek przytoczył w biuletynie całą tzw. notatkę Anoszkina, adiutanta naczelnego dowódcy wojsk Układu Warszawskiego w latach 1977-1989, marszałka Wiktora Kulikowa.
Z notatki znanej wcześniej we fragmentach jasno wynika, że peerelowski generał nie tylko nie obawiał się zbrojnej interwencji sowieckiej, ale sam usilnie się jej domagał. Chciał, żeby wojska sowieckie pomogły mu np. w tłumieniu ewentualnego buntu na Śląsku po wprowadzeniu stanu wojennego. Ten fragment dotyczący Śląska może poddawać w wątpliwość inny argument, jaki Jaruzelski przytacza na swoją korzyść. Mianowicie, że stan wojenny pochłonął ok. 100 ofiar, a np. w walkach po zamachu majowym zginęło prawie 400 osób. Z zapisu rozmowy wynika bowiem, że Jaruzelski gotowy był na wiele, by stłumić bunt. Tyle że okazało się, iż protesty na masową skalę nie wybuchły, nie mówiąc już o użyciu przemocy przez "Solidarność".
PRL-owski generał kwestionuje jednak wartość ujawnionego przez IPN dokumentu: - Pomocowa sensacja, która nie wiadomo kiedy i w jakim celu została sporządzona oraz prywatnie przechowywana przez 12 lat – tak określił zeszyty Anoszkina w oświadczeniu wysłanym dla PAP.
W opinii Dudka trudno mówić o tym, jakie znaczenie będzie miała notatka z grudniowej rozmowy Jaruzelskiego z Kulikowem dla wyroku sądu rozpatrującego odpowiedzialność gen. Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego.
- Dla historii najnowszej Polski dokument ma za to istotne znaczenie. Potwierdza bowiem, że Jaruzelski gotów był wezwać wojska sowieckie, byle tylko uratować rządy komunistyczne w Polsce - twierdzi Dudek. Publikację tego dokumentu w najnowszym numerze biuletynu IPN, Antoni Dudek zapowiedział w poniedziałek na swoim blogu na portalach Fronda.pl i Salon24.
mm/TVN/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

