Na Białorusi odbyły się ćwiczenia, podczas których jednostki białoruskiej armii ćwiczyły zwalczanie separatystów. Co ciekawe, odbyły się one przy wschodniej granicy bez udziału oddziałów rosyjskich. Co to oznacza dla stosunków rosyjsko-białoruskich i przyszłości obu krajów? Sytuację na Białorusi ocenia dla naszego portalu Jarosław Guzy.
Jak możemy ocenić obecne relacje rosyjsko-białoruskie? Czy informacje o manewrach mogłyby wskazywać na występowanie napięć pomiędzy obydwoma krajami?
Te manewry to jeszcze jeden dowód na to, jak bardzo Łukaszenka zweryfikował swoje spojrzenie na ścisłe związki łączące Białoruś z Rosją pod wpływem wydarzeń na Ukrainie. Wyraźnie odbiera Federację Rosyjską nie tylko jako silnego przyjaciela, ale również jako ewentualne zagrożenie dla swojego kraju. W jakiś sposób próbuje się więc do tego zagrożenia przygotować.
Jakie są inne sygnały wskazujące na zmianę optyki Łukaszenki?
Oczywiście nie jest to jedyny sygnał tego, że nastąpiła weryfikacja polityki Białorusi wobec Rosji. Są też sygnały świadczące o tym, że Łukaszenka stara się „nadrabiać zaległości” w budowaniu i utwierdzaniu białoruskiej tożsamości zarówno państwowej jak i narodowej. Mówię tu o tak wyraźnych przykładach, jak powrót języka białoruskiego do obiegu publicznego. To jest bardzo charakterystyczne, bo przecież wcześniej wyglądało na to, że reżim Łukaszenki całkowicie spisał język białoruski na straty.
Co jeszcze?
Kolejnym sygnałem jest na razie delikatne i niemające jeszcze przełożenia na realne konsekwencje, otwarcie Białorusi na Zachód. Świadczy o tym, że Białoruś w relacjach między Zachodem i Rosją ustawia się nieco inaczej niż poprzednio. Oczywiście pewnym elementem tej polityki jest próba doprowadzenia przez Łukaszenkę do pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Mowa tu o tzw. Porozumieniach Mińskich. Łukaszenka okazał się tutaj użyteczny dla Zachodu i stworzył kolejny fakt ustawiający Białoruś w pozycji gdzieś pomiędzy Zachodem i Rosją.
Jednak Białoruś wciąż pozostaje nierozerwalnie powiązana z Rosją?
Rzecz jasna trzeba pamiętać, że Białoruś jest wciąż z Rosją bardzo silnie związana. Dotyczy to przede wszystkim sojuszu wojskowego i kwestii bezpieczeństwa. Białoruś jest w gruncie rzeczy integralną częścią rosyjskiej strefy bezpieczeństwa, łącznie z rosyjskimi bazami wojskowymi. Ale jest to delikatna sprawa, bo w istocie nie widać wielkiego entuzjazmu Białorusi do zwiększenia tej obecności. Niedawno podano informację, że właśnie przy granicy z Białorusią będą rozlokowane znaczące siły rosyjskie. Nie wyglądało na to, żeby Łukaszenka był tym pomysłem zachwycony. Trudno się zresztą dziwić.
Czemu Białoruś jest tak istotna dla Rosji?
Jeżeli mówimy o możliwym, choć na szczęście odległym i w tej chwili mało prawdopodobnym konflikcie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, to Białoruś byłaby tak naprawdę głównym polem rosyjskich operacji wojskowych. Byłby to dla Rosji jeden z kluczowych sposobów, by sięgnąć po terytorium krajów natowskich. Do części krajów np. bałtyckich takich jak Litwa, nie da się dojść inaczej jak tylko przez Białoruś.
A jak to wygląda z punktu widzenia Polski?
Mówiąc o zagrożeniach, warto wspomnieć tzw. Przesmyk Suwalski, czyli bardzo wrażliwą granicę Polski i Litwy oddzielającej jednocześnie Białoruś od obwodu kaliningradzkiego. To jest kolejna przesłanka mówiąca o tym, że przy jakichkolwiek działaniach militarnych wymierzonych w zachód, terytorium Białorusi byłoby w gruncie rzeczy terenem, z którego Rosjanie prowadziliby działania ofensywne i agresywne względem NATO.
Białoruś tak naprawdę nie ma więc zbyt wielu możliwości manewru w kontekście polityki międzynarodowej?
Łukaszenka znalazł się w trudnym położeniu z punktu widzenia geopolityki, zwłaszcza pod kątem bezpieczeństwa. Jego władza może być kwestionowana. Do tej pory Łukaszenka obawiał się ruchów demokratycznych i prozachodnich wewnątrz Białorusi, zaś w tej chwili zarysowało się przed nim niebezpieczeństwo wykorzystania aktywów, które ma Rosja, także wewnątrz aparatu państwowego na Białorusi, w formule zbliżonej do tego, jak odbyło się to na wschodniej Ukrainie.
Możemy mieć więc do czynienia z analogiczną sytuacją jak na Wschodzie Ukrainy?
Jest to możliwe, bo między innymi w związku z polityką Łukaszenki, Białoruś pod względem mentalności i postaw części społeczeństwa w gruncie rzeczy została skansenem po Związku Sowieckim. Stanowi to dobry podkład, do wykorzystania takich postaw przez Rosję, która o niczym innym nie marzy, jak o odbudowaniu Związku Sowieckiego i korzysta z takich sentymentów. Ważna jest też kwestia ewidentnej dominacji rosyjskich mediów i propagandy na terenie Białorusi.
Można przypuszczać, że pełnią tam one wiodącą?
Białoruskie media państwowe są słabe i nie prezentowały jak dotąd żadnej atrakcyjnej linii, z którą mogliby się identyfikować Białorusini. Natomiast media rosyjskie są bardzo silne i dominują. Podobnie jak język rosyjski zdominował kulturowo znaczną część społeczeństwa białoruskiego. Widzimy więc, że Rosja rzeczywiście ma na Białorusi duże możliwości. Warto też wziąć pod uwagę, jak dużo Łukaszenka z powodów ekonomicznych musiał Rosji wyprzedać. Mowa tu o kluczowej infrastrukturze czy przedsiębiorstwach o znaczeniu strategicznym. Dziś Rosja kontroluje naprawdę znaczącą część białoruskiej gospodarki. Wszystko razem tworzy zestaw przesłanek, które sprawiają, że Łukaszenka ma powody, by obawiać się Rosji.
