„Urzędnik państwowy, minister w rządzie, napuszcza obywateli przeciw obywatelom - dajcie po ryju lekarzom jak Wam wypisują złe recepty! Niebywałe! Gdy Dorn chciał lekarzy wziąć w kamasze, to media na niego napadły jakby łamał ustrój, a Grasiowi, no bo to Platforma, wszystko uchodzi na sucho! Rząd uchwalił beznadziejne prawo, złą ustawę, ale to jest prawo! Jednak nie dla Tuska! Tuskowi wolno więcej – zawieszam prawo! Kary dla lekarzy nie będą nakładane!! Niebywałe!! Doprawdy, to pełzające państwo totalitarne! Tak być nie może!”- pisze Janusz Palikot na swoim blogu.
Oczywiście nazwanie w taki sposób rzecznika rządu jest niesmaczne i chamskie, ale tym razem trudno nie zgodzić się z Palikotem, który zwraca uwagę jak media służą władzy. Palikot już raz obnażył twarz niektórych polityków PO w swojej ostatniej książce. Stefan Niesiołowski do dziś nie może mu wybaczyć ujawnienia swoich cech charakteru oraz prywatnych rozmów. Dziś były obrońca Palikota gotuje się na dźwięk jego nazwiska niemal tak samo jak na widok Jarosława Kaczyńskiego. Rzecznik rządu Paweł Graś był również bardzo negatywnym bohaterem tej publikacji. Janusz Palikot sam doświadczył jak "obiektywne" są polskie media, gdy odszedł z PO. Wówczas ataki na niego były dużo mocniejsze niż wtedy, gdy był pretorianinem Tuska. Ponownie wrócił do łask jak zaczął „dopieprzać czarnym”, co lubi robić medialna twarz jego partii. Palikotowi oczywiście chodziło by znów o sobie przypomnieć i dlatego umieścił tak prowokujący tytuł notki. Na dodatek może pokazać swoim wyborcom, że jest „twardzielem” i potrafi uderzyć w same "słońce Peru". Nie zmienia to faktu, że Palikot zwraca uwagę na to co piszą od dawna konserwatywni publicyści. Zresztą pamiętajmy jak media reagowały na słowa Ludwika Dorna o lekarzach i tym co mają w garażu, a jak waliły w tych samych lekarzy kilka miesięcy później, gdy mieli oni czelność sprzeciwić się woli Tuska.
Łukasz Adamski

