Jakub Wojewódzki ma wrócić do Eska Rock. Wynika z tego, że nic się nie stało, nie było kompromitacji i skandalu i wszystko wraca powoli do normy. Dziwi to panią?

 

- Niestety o tym decyduje właściciel danej stacji. Powinno istnieć coś w rodzaju nacisku opinii publicznej i środowiska dziennikarskiego. W takiej sprawie powinny wypowiedzieć się funkcjonujące stowarzyszenia, choć nie mają tak wielkiej siły przebicia.

 

Rada Etyki Mediów uznała wypowiedź na temat Ukrainek za przejaw ksenofobii, rażące chamstwo i typową mowa nienawiści, a SDP nominował natomiast Wojewódzkiego i Figurskiego do Hieny Roku...

 

- Tak, ale to jest wszystko, co możemy zrobić. To jest wyraz reakcji środowiska i jego wrażliwości. Sam fakt, że pan rozmawia ze mną w tej sprawie i stawia ten problem pokazuje, że ten powrót na antenę budzi niepokój czy wręcz oburzenie. Mnie jednak zaskoczył, ale i satysfakcjonował komentarz dziennikarza Polsatu, który powiedział, że każdy z samorządowców, czy innych organizacji, które przygotowują jakąś imprezę artystyczną i zaproszą Wojewódzkiego do jej prowadzenia - podpisują się pod tym co on publicznie powiedział w Radiu Eska Rock. To jest jednoznaczne z podpisaniem się pod poglądami Wojewódzkiego. Uznanie, że nic się nie stało, to akceptacja takiego dowcipu czy zachowania wobec kobiet, innego narodu, czy świata jaki zaprezentowali ci dwaj panowie. Tutaj ważny jest głos opinii publicznej.

 

Albo bojkot reklamodawców Radia Eska Rock.

 

- Tak, bojkot to jest dobry pomysł. Do reklamodawców można skierować swój apel, oburzenie. Internet jest do tego dobrym narzędziem.

 

Panią, jako dziennikarkę radiową boli, że standardy radiowe tak bardzo się obniżyły?

 

- Bardzo. Język mediów, język ludzi, którzy są gospodarzami anteny niesłychanie mnie razi. Znana dziennikarka mówi do swojego rozmówcy: „Pan opowiada bzdury”. To jest złe wychowanie. To przekraczanie zachowań tzw. pseudo swobodnych dotyka zasad dobrego wychowania. To pojęcie jest jednak już dziś mało obecne. Powinna być kultura, szacunek do drugiego człowieka, kindersztuba, ale to się dziś lekceważy. Kiedyś brak dobrego wychowania całkowicie człowieka dyskwalifikował. Dziś już nie. Dziś zachowanie bliskie chamskości, choć nie lubię tego słowa, uznawane jest za swobodę czy za naturalne. Na to trzeba reagować.

 

Ks. Isakowicz-Zaleski powiedział mi, że w kontekście polsko-ukraińskiego Euro 2012 i stosunków między dwoma krajami, żenująca wypowiedź o ukraińskich kobietach była tam szeroko komentowana i zamiast coś nowego zbudować to wykopano kolejny podział w relacjach między krajami.

 

- Wojewódzki z Figurskim należą ponoć do elity medialnej. Traktowani są przez młodych ludzi wzorotwórczo, ponieważ to do nich próbuje się dostosować dorastająca młodzież. Ich stosunek do ludzi, do ukraińskich kobiet... to było obrzydliwe. Takie zachowanie powinno mieć konsekwencje.

 

Ale gdyby nie ukraiński MSZ i jego protest, to nikt z elity by się nie nawet nie zająknął nad wypowiedziami o Ukrainkach.

 

- Tak. Jest rodzaj znieczulenia na tego rodzaju chamskie odzywki. Nawet jeśli to się nie podoba - nikt nie zareaguje. Jest przyzwolenie. To daje okazję, aby potęgować takie zachowania. Dobrze, że ukraińskie władze zareagowały. Jednak za mało było u nas przy okazji Euro 2012 materiałów o Ukrainie, o kraju, jego kulturze, problemach, ludziach... Nie wykorzystano tej szansy. Kompletnie zostało to zaniedbane w mediach. Media publiczne nie wykazały się też tutaj inwencją.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski