Stanisław Janecki, dziennikarz: Amerykanie lubią sukces. On jest podstawą filozofii społeczeństwa amerykańskiego. Stan napięcia związany z szukaniem Osamy bin Ladena był traumatyczny dla społeczności USA. To, że on zginął, raczej wpłynie pozytywnie na Amerykanów. To potwierdza bowiem przekonanie o potędze państwa oraz o tym, że prędzej czy później służby specjalne są w stanie wyśledzić każdego. Ten sukces jest znacznie ważniejszy niż fakt, że Amerykanie nie będą mieli negatywnego symbolu, przeciwko któremu mogą się jednoczyć. W przeciwieństwie do wielu Europejczyków, Amerykanie integrują się nie wokół negatywnych zdarzeń i symboli, ale wokół pozytywnych. Wątpię również, by śmierć bin Ladena uśpiła amerykańskie społeczeństwo. Sam Obama nie dał się uśpić. Jego pacyfistyczne zapowiedzi z kampanii wyborczej poszły w kąt.

Zabicie bin Ladena oczywiście zostanie wykorzystane. Będziemy mieli do czynienia z wielkimi „ściemami”. Będziemy słyszeć wychwalanie amerykańskich służb specjalnych, których reputacja w ostatnich latach została mocno nadszarpnięta. One nie zapobiegły zamachom z 11 września, ani nie ostrzegły Europy przed zamachami w Madrycie i Londynie. Teraz będzie widoczna próba nadrobienia na siłę tej utraconej czci i reputacji. Będziemy słyszeć niesłychane opowieści o skuteczności specsłużb, o tym, że potrzebne są coraz większe środki dla nich. Te legendy będą nam wciskane, by zapewnić sobie mit skuteczności oraz wywalczyć większe środki na działalność. Tymczasem, według mnie, przyczyną sukcesu Amerykanów jest po prostu zdrada. Ktoś z najbliższego otoczenia bin Ladena prawdopodobnie go najzwyczajniej sprzedał. Przecież przez ostatnie 6 lat nie korzystał on z telefonu ani internetu. Wątpliwe więc, by wyśledzono go drogą elektroniczną, co jest siłą amerykańskich służb.

Czas po śmierci Osamy może być dobrą okazją dla służb do zanotowania kolejnych sukcesów. Bowiem obecnie mamy do czynienia ze wzmożonym zagrożeniem zamachami. Tymczasem podczas akcji odwetowych, organizowanych pośpiesznie, terroryści będą popełniać błędy. To jest znakomita możliwość dla służb wywiadowczych z całego świata, by namierzyć siatki terrorystyczne. Spontaniczne akcje powodują, że zamachowcy tracą zimną krew i łamią swoje zasady bezpieczeństwa. Emocjonalne działanie zamachowców może wyjść na korzyść służb walczących z terroryzmem. Wywiady mogą dzięki temu namierzyć te organizacje, o których nie miały bladego pojęcia. Drugim etapem akcji, w której zginął bin Laden, może więc być ujawnienie kolejnych grup zamachowców.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »