Jarosław Wróblewski: Mamy szansę na zwycięstwo z Anglikami?

 

Jan Tomaszewski: Tak. Mam nadzieję, że drużyna PZPN i Fornalika wygra spotkanie z Anglią. Nasi są pod ścianą. Porównałbym tą sytuację do meczu nie na Wembley, ale do spotkania, które odbyło się w 1973 r. w Chorzowie. Wtedy byliśmy też pod ścianą, bo przegraliśmy wcześniej z Walią. Nie podjęliśmy wtedy z nimi skutecznej walki. Naradziliśmy się na kolacji z Lubańskim i Ćmikiewiczem, że damy im popalić Anglikom żeby zobaczyli jak Polak potrafi walczyć.

 

Anglicy byli wtedy potęgą.

 

Oni przyjechali w pełnym mistrzowskim składzie i pytano tylko o jedno: ile z nami wygrają. My wygraliśmy z nimi 2:0 i z Walią u siebie 3:0. Mecz na Wembley to był swego rodzaju finał, ale on zaczął się wcześniej, właśnie wtedy w Chorzowie,

 

Dlaczego mamy szansę?

 

Była kompromitacja naszych na Euro 2012. Smuda zostawił zgliszcza. Jeśli nie jutro się mamy odbić od dna, to kiedy? Jeśli nie ze słabymi Anglikami, i mówię to z pełnym przekonaniem – to z kim? Choć dochrapali się bramkarza światowej klasy, mają młody skład jeszcze nie doświadczony. Jeśli więc Lewandowski i spółka od pierwszej minuty zagrają pressingiem nie odstawiając nogi mamy szansę na sukces. Nawet angielscy komentatorzy mówią, że Anglia jedzie po remis.

 

Ten mecz jest ważny propagandowo dla PZPN?

 

Nie, tej ekipy mecze nigdy nie interesowały. Choć przypisaliby sobie zwycięstwo jako zasługę. Jest ważny dla Bońka i Koseckiego. Zbyszek powinien zostać prezesem a Romek Kosecki wiceprezesem. Już teraz atmosfera wokół kadry zaczyna być lepsza. Ponoć nie śpiewano już na ostatnim meczu „hymnu PZPN”. Lato ogłosił, że nie będzie kandydował. Boniek przy swoich układach w UEFA wiele by zdziałał, a Romek zająłby się szkoleniem młodych bo się na tym zna. Jest szansa na dobrą zmianę.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski