Fronda.pl: Jakie są Pańskie wrażenia po finale Euro 2012?

 

Jan Tomaszewski: To było do przewidzenia. Dlaczego? Po pierwsze: Włosi mieli jeden dzień mniej odpoczynku. Po drugie: dali z siebie wszystko, albo jeszcze więcej, w meczu z Niemcami. A po trzecie: mieli tyko Pirlo, a Hiszpanie mają - co mówiłem jeszcze przed Mistrzostwami - dwa najlepsze futbolowe mózgi na świecie: Xaviego i Iniestę. Ci ludzie, po prostu, potrafią rozruszać każdą drużynę świata! Hiszpanie mogą jedynie żalować, że nie mają króla strzelców.

 

Przecież Złotego Buta otrzymał właśnie Fernando Torres...

 

Tak, ale gdyby wykorzystal wszystkie sytuacje, które miał... Już na początku Mistrzostw mówiłem, że gdy Hiszpanie mieli tę klasyczną "dziewiątkę", typowego napastnika, to będzie on królem strzelców. Wcześniej wiele osób pytało mnie, kto strzeli najwięcej goli. Zawsze odpowiadałem, że któryś z Hiszpanów. Na pytanie: "Który dokladnie?", odpowiadalem: "Ten, który będzie grał". Gdyby to był Lewandowski, to na pewno Lewandowski zostałby królem strzelców (śmiech).

 

A nie jest Pan zaskoczony postawą Balotelliego?

 

A kto to jest Balotelli? Kapitalne słowa powiedział o nim Jose Mourinho, co by o nim nie mowić, fachowiec światowej klasy. Otóż trener Realu Madryt stwierdził, że gdyby Balotelli trenował na 50 proc., to byłby najlepszym piłkarzem świata. Ten chłopak ma odloty, mam nadzieję, że jest to związane z wiekiem. Balotelli jeden mecz zagra, a dziesięć przestoi, co widzieliśmy wczoraj. To nie jest klasa Andrei Pirlo, ktory nigdy nie zejdzie poniżej pewnego poziomu, chociaż wczoraj grał slabiej, ale jest to poziom światowy. Natomiast Balotelli to taki meteor, który strzelił dwie fenomenalne bramki Niemcom, ale na tej podstawie nie można uznawać go za najlepszego piłkarza.

 

To właśnie za reprezentację Niemiec trzymał Pan kciuki...

 

Tak, uważam, że jeśli jakaś drużyna mogła przeciwstawić się armadzie hiszpańskiej, to taką drużyną byli właśnie Niemcy. Teraz łatwo się mówi, ale drużyna niemiecka popelniła jeden błąd. W momencie, gdy stracili bramkę, natychmiast rzucili się do odrabiania strat i to był ich katastrofalny błąd! Jak wiemy, Balotelli wyskoczył i strzelił przepiękną bramkę. Bylo 2-0, a to dało Włochom psychiczny komfort. Gdyby Niemcy grali swoje na wymęczenie Włochów, to jestem przekonany, że  daliby radę. Natomiast przy dwubramkowej stracie, druga połowa przyniosła tylko jeden wielki chaos w młodej drużynie niemieckiej. Mimo wszystko, uważam, że to jedyna ekipa, która mogła przeciwstawić się Hiszpanom.

 

Niektórzy żartowali, że Niemcy grali najbardziej hiszpański futbol na Euro...

 

To fenomenalny zespół, doskonale prowadzony przez Joachima Loewa. Ale i mistrzom zdarzają się wpadki... Niemcy wychodzą jednak z założenia, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej i już wprowadzają młodych zawodników do kadry, świeżą krew i właśnie to powoduje, że jest to zespół nieobliczalny.

 

A który z piłkarzy zrobił na Panu największe wrażenie? Wcześniej wspomniany Andrea Pirlo?

 

Dla mnie najlepszym piłkarzem tych Mistrzostw był Iniesta. Rozstrzygnął o tym właśnie finał! Trzeba jednak pamiętać, że to w dużej mierze dzięki Pirlo, Włosi mają srebrny medal. Natomiast jeśli chodzi o bramkarza, to bezapelacyjnie Casillas potwierdził swoją hegemonię na świecie.

 

Na koniec chciałbym zapytać o nieco inną kwestię. Jak ocenia Pan przyznanie PZPN-owi nagrody przez UEFA? Związek otrzymał 9 mln euro...

 

Zależy, jak będzie to przeznaczone. Jeżeli będzie przekazane na promocję futbolu młodzieżowego, kobiecego, czy w ogóle promocję piłki, to jestem za. Obawiam się jednak, że 99 proc. przeznaczone zostanie na nagrody dla tych "ofiarnych" działaczy, którzy nie mają żadnej zasługi w tym, że polscy kibice zdali egzamin i są podziwiani przez cały futbolowy świat.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski